Zwierzę i człowiek

Czytam właśnie książkę Wyzwolenie zwierząt, gdzie autor zwraca uwagę, że nawet język związany jest z szowinizmem gatunkowym. W języku są słowa zwierzę i człowiek, tak jakby człowiek nie był zwierzęciem takim samym jak inne.
Człowiek biologicznie jest takim samy ssakiem jak inne zwierzęta. Uważamy się za lepszych bo jesteśmy ostatnim, na daną chwilę, ogniwem ewolucji. Tak jakbyśmy byli najwyższym i najdoskonalszym celem, do którego zmierzała ewolucja i jej ukoronowaniem.
Chociaż dziwne byłoby gdyby okazało się, że ewolucja zatrzymała się na ludziach i dalej już nie idzie. Na pewno ewolucja postępuje dalej ale nie widzimy jej tak samo jak nie widzimy przesuwania się wskazówek zegara. Nie potrzeba być mędrcem aby dostrzec, że ludzkość nie jest doskonała i do doskonałości jej jeszcze bardzo daleko.

Nasuwa się w tym momencie argument, że człowiek jest lepszy od zwierząt dlatego, że ma intelekt. Jest to tylko pozornie logiczne. Zwierzęta różnią się od ludzi tylko tym, że nie posiadają zdolności abstrakcyjnego myślenia, które właśnie powoduje tą złożoność ludzkiego świata. Z punktu widzenia religii, wolna wola zwierząt jest znacznie ograniczona.

Wyznaczono im inne zadanie niż ludziom i zostały wyposażone przez naturę zgodnie z zadaniem, które mają do wykonania.

Dziś już doszliśmy do takiego poziomu świadomości, że nie dzielimy ludzi na gorszych i lepszych według tego ile mają pieniędzy, jakie dobra posiadają, jakie mają wykształcenie. Nikt dziś nie powie, że człowiek któremu kazano wykopać dół i dano łopatę jest gorszy od tego któremu polecono napisać pismo i dano komputer.

Jest to sposób myślenia dość nowy bo dopiero w XIX wieku burżuazja wywalczyła sobie dostęp do władzy obalając pogląd, że ludzi dzieli się na lepszych i gorszych według ich urodzenia. Dopiero w XIX obalono podział ludzi ze względu na urodzenie gdy część tzw. stanu trzeciego zyskała wystarczającą siłę przebicia, dzięki pieniądzom, że wywalczyła sobie równie prawa z szlachetnie urodzonymi. Za nimi poszły inne grupy ludzi uważane dotąd za gorsze.

Dlaczego więc uważa się zwierzęta za gorsze tylko dlatego że zostały przez naturę wyznaczone do innych celów i w związku z tym dano im mniejsze możliwości. Człowiekowi dano większe możliwości, ale i większą odpowiedzialność przed Bogiem.

Wydaje mi się, że grzech pierworodny, który nosi w sobie gatunek ludzki symbolicznie oznacza rozum, który daje znacznie większe możliwości ale też zdolność do przeciwstawienia się Bogu, ciągle niezaspokojone ambicje, cierpienia egzystencjalne, konieczność dokonywania trudnych wyborów. Człowiek zyskał także zdolność do zła.
Zdolność do zła (bez sensu nazywana zezwierzęceniem) jest typowa tylko dla gatunku ludzkiego.

Lew zabija gazelę tylko dlatego, że musi jeść. Nie zabija więcej dla przyjemności czy kierując się emocjami. Takie postępowanie po prostu przekracza ich możliwości intelektualne. Dlatego zwierze nie może popełnić grzechu bo robi tylko to co mu Bóg wyznaczył.

Pierwszym ciosem w egoizm człowieka były odkrycia Kopernika, który udowodnił, że ziemia nie jest centurm wszechświata. Był to niesamowity cios dla ludzi w tamtych czasach, którzy uważali są najważniejszymi istotami na świecie, wybranymi przez Boga i umieszczonymi w centralnym punkcie wszechświata. I nagle okazało się, że nasza planeta jest tylko jedną z wielu. Nie mogli w to uwierzyć i musiało minąć wiele lat zanim ludzkość się z tym pogodziła.

Ludzie powinni sobie uświadomić, że rozum dany nam przez Boga (a może przez Szatana) nie jest jakimś prezentem dla naszej przyjemności, ale niesie za sobą odpowiedzialność, szczególnie odpowiedzialność za świat który nas otacza. Ta odpowiedzialność oznacza także, że nie można uznawać innych za gorszych (a tym samym pozwalać na ich krzywdzenie) tylko dlatego że się od nas różnią.

W XIX wieku ludzkość zapoczątkowała walkę z podziałami na gorszych i lepszych. Walka ta zbliża się ku końcowy i zakończy się, gdy podziały znikną nie tylko w prawie ale także w świadomości ludzi. Problem w tym, że myślimy że ta walka dotyczy tylko grup ludzi. Tymczasem zostaje jeszcze środowisko naturalne, które kiedyś upomni się o swoje prawa. Pozornie wydaje się, ze zwierzęta, rośliny i w ogóle środowisko to istoty bezbronne, które można bezkarnie gnębić. Ale to jest tylko pozorne.

Środowisko nie weźmie karabinu i nie zacznie do nas strzelać, ale może kiedyś uschnąć gałąź na której wszyscy siedzimy.

2 Comments

  1. Karolina

    Chce zauważyć, że człowiek nie jest takim samym zwierzęciem jak inne. Tylko on zabija dla przyjemności. Zabija niewinne istoty dla futer lub skóry.

    1. admin

      Dokładnie.
      Na farsę zakrawają hasła, które padają w filmach i mediach typu: zezwierzęcenie, tylko zwierzęta zabijają swoje młode itp.
      Człowiek jest jedyną istotą zdolną do zabijania dla innych celów niż jedzenie. Tylko człowiek jest zdolny do zadawania tortur, pastwienia się nad innymi. Lew zabija szybko swoją ofiarę i tylko po to żeby ją zjeść bo jest głodny.

      Nawet autor książki Wyzwolenie zwierząt nie radzi sobie z odparciem szowinistów gatunkowych, że przecież są zwierzęta mięsożerne, które zabijają.

      Drapieżniki zabijają szybko, bezboleśnie i tylko dlatego że muszą jeść. Nie zabijają dla przyjemności, dla chwały, z zazdrości, z miłości, dla pieniędzy, z gniewu itp. Przyczyn dla których ludzie zabijają jest wiele.

      Natura została tak wymyślona aby się regulować. Drapieżniki są po to żeby utrzymać równowagę – aby poszczególnych gatunków było tyle ile trzeba. Natura to idealne perpetuum mobile. Tylko człowiek wsadził kij w szprychy.

      Kto wie czy istnienie drapieżników nie jest potrzebne po to aby gatunek na który polują był zdrowy i aktywny. Zabijają zwierzęta słabsze, chore, gnuśne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *