Jak rozumiemy szczęście?

Szczęście jest czymś do czego każdy dąży. Wszyscy chcemy je osiągnąć i o nim marzymy.  Ale czy wiemy tak naprawdę czym jest szczęście, czym jest spełnienie w życiu? Czy jest jakaś jedna idea szczęścia dla wszystkich, czy też każdy rozumie je inaczej?

Szczęście można rozumieć w dwojaki sposób. Może to być stan umysłu, stabilny stan szczęścia , poczucie, że wszystko jest w porządku. A może to być też chwilowy stan ekscytacji czymś wspaniałym co się właśnie zdarzyło.

W naszej kulturze za szczęście uważamy stan ekscytacji, podniecenia, coś co nas stymuluje. Może to być wspaniałe wydarzenie, dobry seks, wspaniały film czy obiad w restauracji.  Nie musi to być coś co podnosi mam poziom adrenaliny na niespotykany poziom jak jazda reollercoasterem. Może to być nawet niewielkie podniecenie lub stymulacja naszych zmysłów jak zjedzenie wspaniałego obiadu w dobrej restauracji.

Problem leży w tym, że utożsamiamy szczęście z ekscytacją. Dlatego bezustannie szukamy czegoś co będzie nas stymulować. Szukamy hobby, które nas stymuluje. Szukamy podniecających relacji z innymi ludźmi.  Chcemy rozrywki w każdym aspekcie życia: wspaniałych filmów, książek. Będąc z przyjaciółmi chcemy robić coś podniecającego, mieć wspaniałą zabawę. W pracy chcemy robić coś ciekawego, zajmować się stymulującymi projektami.  W podróży chcemy przygód i egzotyki.

Efektem tego jest rodzaj uzależnienia. Jesteśmy uzależnieni od ekscytacji i stymulacji. Do tego stopnia, że niektórzy uzależniają się od narkotyków, które dają natychmiastowy skok podniecenia i ekscytacji.

Można się zastanawiać dlaczego większość ludzi odżywia się niewłaściwie i zjada potrawy, które im szkodzą. Dziś już nie jest tajemnicą, że na przykład cukier, słodycze, alkohol i tłuste mięso są szkodliwe. Mimo to większość ludzi nie może się bez nich obejść i nie wyobraża sobie życia bez tych rozkoszy podniebienia.  Jedną z przyczyn jest fakt, że szkodliwe skutki nie pojawiają się od razu lecz mogą, choć nie muszą, wystąpić po 10 lub 20 latach. Ta odległość w czasie może powodować samooszukiwanie się, że może nas to nie spotka.  Druga przyczyna to uzależnienie od chwilowych przyjemności, które dają nam chwilowe poczucie szczęścia. Zjedzenie smacznej potrawy to najłatwiejszy i najtańszy sposób na chwilowe szczęście. Nie uzależniamy się właściwie od potraw ale od tej chwili szczęścia, gdy smakujemy smażony boczek, batonik czekoladowy lub ciastko z kremem.

Zastanawiające jest to, że ludzie potrzebują stymulacji. Jedną z najgorszych kar dla człowieka jest pozbawienie bodźców czy jest to dziecko postawione do kąta czy przestępca zamknięty w karcerze. Zwierzęta nie potrzebują tylu bodźców. Pies czy kot lubią się bawić, uwielbiają spacery, ale mogą też godzinami po prostu siedzieć. Człowiek nie jest w stanie tego wytrzymać. Musi coś robić.

Najprawdopodobniej wynika to z potrzeby stymulacji mózgu, który potrzebuje bodźców aby się rozwijać. A jeśli tych bodźców nie ma, człowiek jest genetycznie uwarunkowany aby sam ich sobie poszukał.  Zwierzę reaguje na bodźce jeśli są, a człowiek sam je sobie znajduje jeśli ich nie ma.  Nie tylko ich szuka, lecz jest niejako zmuszony do tego. Wystarczy popatrzeć na zmieniające się mody. Jeśli jakiś trend panuje długi czas, zaczyna się nudzić i trzeba go zmienić. Jeśli długi czas otaczają nas piękne rzeczy, zaczynamy po jakimś czasie odczuwać przesyt. To co piękne staje się cukierkowe, przesłodzone, i przerzucamy się na oglądanie brzydoty dla odmiany.

Przychodzi w tym momencie na myśl idea grzechu pierworodnego. Oto pramatka Ewa, zjadając coś dotychczas  niejadalnego, pobudziła rozwój mózgu. Mózg, aby się rozwijać, potrzebuje nowych bodźców i zmusza człowieka do ciągłych poszukiwań,  zmian,   ekscytacji,  czyli ciągłych przyjemności.

W naturze, jeśli coś jest potrzebne do życia i musi być zrobione porządnie, łączy się to z przyjemnością. Dlatego jedzenie jest przyjemne bo musi być wykonywane starannie i porządnie. Organizm musi dostać jedzenie różnorodne, dokładnie przeżute, w odpowiedniej ilości. Gdyby nie było zmysłu smaku i poczucia przyjemności ludzie i zwierzęta  jedliby byle co bez żadnej staranności i raczej nie przeżyliby długo w ten sposób.

Oznacza to opuszczenie rajskiego ogrodu szczęścia na zawsze. Od tego momentu człowiek nigdy już nie będzie szczęśliwy. Zawsze dąży do szczęścia i nigdy go nie osiągnie na stałe. Może zaznać szczęścia tylko na krótką chwilę.

Utożsamianie szczęścia z ekscytacją powoduje życie jak sinusoida, kiedy to po wzlocie następuje upadek. Poszukiwanie stymulacji niemalże niszczy człowiekowi życie.  Może to się odbywać w sensie dosłownym w przypadku narkomanów, którzy niszczą sobie zdrowie, czy ludzi, którzy trują się niezdrowym jedzeniem. Ale tak na codzień, pozbawiamy się możliwości doznania prawdziwego, stałego szczęścia.

Prawdziwe szczęście oznacza poczucie wewnętrznego spokoju, zadowolenia w danej chwili taki/taka jaki/jaka jesteś. Nie czerpiesz szczęścia z żadnego podniecającego zdarzenia, nie jesz smakowitej potrawy, nie oglądasz ekscytującego filmu itp, lecz jesteś po prostu szczęśliwy/a. Nic nie jest w stanie wytrącić cię z tego poczucia zadowolenia.

Nie chodzi tu o chwilowe poczucie zadowolenia, kiedy możesz powiedzieć, że „jest fajnie, jest OK, ale nie można tego porównać z ekscytacją wspaniałego przyjęcia, zabawy z przyjaciółmi, czy szału zakupów, kiedy kupuje sobie nową rzecz, odpakowuję ją i czuję się jakby to była gwiazdka”.  Chodzi tu o poczucie szczęścia, które nie wynika z zewnętrznych ekscytacji lecz z wewnątrz ciebie.

Z kolei gonienie za szczęściem rozumianym jako ekscytacja i podnieta czyni nas jak chomiki, które biegają wewnątrz koła aby pochwycić kawałek sera.  Biegamy od stymulacji do stymulacji, licząc na to że następna ekscytacja uczyni nas szczęśliwymi.  Odbija się to też na relacjach z innymi ludźmi bo szukamy ciekawych przyjaciół, szukamy ekscytujących związków, które często nie sprawdzają się w codziennym życiu.

W tym momencie przychodzi na myśl pytanie czy takie szczęście pozbawione stymulacji z zewnątrz nie jest nudne. Wydaje się pozornie bardzo nudne. Ale można się zastanowić, czy żyjąc wiele lat jak na rolercoasterze jadąc w górę i w dół kiedykolwiek zaznaliśmy prawdziwego szczęścia, czy osiągnęliśmy to co chcemy. Ciągle oczekujemy, że jeśli zdobędziemy lepszą pracę, lepszy związek, kupimy to czy tamto, wtedy dopiero będziemy szczęśliwi. I jest to złudne uczucie bo gdy już to osiągniemy, wtedy nasz umysł zapyta ” i co dalej, co następne”.

Poczucie szczęścia przychodzi wtedy gdy stymulacja się kończy i odczuwamy poczucie zadowolenia. Trwa ono pare minut, pare godzin, dzień, nie dłużej. Potem przychodzi pustka, jakbyśmy byli na głodzie, i zaczynamy szukać kolejnej podniety i przyjemności.

Można w tym momencie powiedzieć, że takie jest życie. Wzloty i upadki są treścią życia. Tak po prostu musi być. W zasadzie wielu z nasz może powiedzieć, że już jesteśmy szczęśliwi. Ale brakuje nam tylko jednego brakującego elementu: tego wymarzonego partnera, tej wymarzonej pracy itp.  I wtedy będziemy naprawdę szczęśliwi.

Potem się okazuje, że gdy już osiągniemy ten jeden brakujący element – kupimy ten wymarzony samochód, spotkamy tę wymarzoną osobę – jesteśmy szczęśliwi jakiś czas a potem znowu zaczynamy szukać kolejnego wzlotu. Chcemy czegoś więcej i znowu nie jesteśmy spełnieni.

Jednym ze sposobów ucieczki z tego rollercoastera jest medytacja i obserwowanie siebie, swojego umysłu i ciała, z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora.

 

 

 

 

Ostatnio natrafiłam na video, które rzuca sporo światła na ideę szczęścia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *