Przypowieści dziwnej treści 1

Za górami za lasami była sobie wioska, w której było okropnie brudno. Mieszkańcy wioski dbali w własne domy i ogrody i otoczenie domów ale to co poza domem ich nie obchodziło. Ludzie chodzili po wsi, rzucali śmiecie, niedopałki, nikt nie sprzątał po psach i innych zwierzętach, z samochodów kapała benzyna. Słowem ulice i drogi były pełne brudu i śmieci.

Mieszkańcy podzielili się na takich, którym to wisiało i takich, którzy głośno wyrażali niezadowolenie i uderzali do sołtysa, żeby coś zrobił.

Sołtys mało się tym interesował. Ale akurat na wakacje przyjechała jego synowa z córką. Zaczęła narzekać, że jest brudno, bakterie, zarazki i dziecko jej się pochoruje. Dziewczynka bała się wyjść z domu, bo zarazki i bakterie. Ale wyszła żeby się pobawić z dziećmi i zbiła sobie kolano. Mama wpadła w histerie, że dziecko jej umrze, dostanie sepsy, bo bakterie i zarazki. Inne matki pochowały dzieci w domach ze strachu przed bakteriami. Histerii nie było końca.

Wujek dziewczynki pomyślał, że można by na tym zarobić. Dziewczynce kolano się zagoiło i nic się nie stało ale była przerażona. Wujek zaczął chodzić z nią po domach, gdzie dziecko płakało jak to boi się bakterii, noga ją boli i boi się, że umrze. Wuj produkował miotły.

Histeria sięgnęła zenitu i mieszkańcy zwołali zebranie. Radzili i radzili ale nie wiedzieli co zrobić. W końcu sołtys wymyślił: ci którzy śmiecą niech płacą kary za śmiecenie. Nie wiadomo było jednak kto śmieci. Ustalono więc, że skoro wszyscy śmiecą to trzeba nałożyć podatek za wychodzenie z domu i korzystanie z dróg. Za te pieniądze sołtyś zakupi miotły do sprzątania u wuja dziewczynki, która dawno wyjechała z wioski. Mieszkańcy się zgodzili bo przecież i tak wiedzieli że za pare lat a może nawet miesięcy wszyscy umrą na zarazę. Jak trzeba to trzeba.

Jak uradzili tak zrobili. Za podatek sołtys zakupił miotły u swego syna. Miotły rozdano mieszkańcom, którzy je wstawili do domów. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Mieszkańcy odetchnęli z ulgą, że teraz już nic im nie grozi. Zaraza nie nastąpi. Sołtys był szczęśliwy bo miał święty spokój. Jego syn był szczęśliwy bo miał stały zbyt na swoje miotły i wykończył sobie willę. Mioteł nikt nie używał, bo przecież do brudu wszyscy się dawno przyzwyczaili i wszystko było po staremu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *