Dochód z pasji

Mirek Szmajda radzi aby zacząć zarabiać w sieci od swojej pasji. Pasja gwarantuje nie tylko to że nie znudzisz się tym. Ale jest druga ważna, bardzo ważna sprawa.

Znasz się na czymś i wiesz, że to działa. Masz wiedzę na dany temat i wiesz na pewno że to rozwiąże problem, że to działa. Masz 100% pewność.

Jest to ważne gdyż jeśli zrobisz produkt informacyjny musi on dawać skuteczne rozwiązanie. Nie może to być wiedza znaleziona gdzieś w sieci, o której ktoś pisze że działa. Musisz samemu wiedzieć, że to działa albo wypróbować własnoręcznie.

I to jest już zmiana w stosunku do tego co było mówione o zarabianiu na wiedzy jeszcze rok temu.

Pamiętam, że jeszcze rok temu reklamowano Zarabianie na wiedzy, ze to bardzo łatwe i ludzie zapłacą ci tylko za zebrani materiałów:

  • możesz zrobić kurs z samych linków zebranych z sieci
  • możesz zebrać materiały ze swego bloga i zrobić z tego kurs
  • możesz znaleźć za darmo lub kupić z grosze zagraniczne materiały PLR lub MRR i zrobić kompilacje z kilku
  • możesz znaleźć jakąś potrzebę którą ludzie mają, czyli niszę, dowiedzieć się jak ten problem rozwiązać i zrobić kurs lub napisać ebooka
  • wystarczy zebrać materiały. Ludzie nie mają czasu i zapłacą ci tylko za zebranie materiałów.

W większości tych przypadków nie masz dowodu że znaleziony w sieci sposób działa.  Wypróbowanie tego wymaga czasu i to dużo czasu. Często wymaga też inwestycji.

Czyli nie możesz reklamować swojego produktu, że on w 100% działa bo tego nie wiesz.

Niektórzy ludzie już maja wiedzę, która działa i która jest poszukiwana. Ale jeśli nie masz wiedzy?  Możesz ją zdobyć, znaleźć w sieci.  To jest cała idea kursów zarabiania na wiedzy! Możesz nie mieć pojęcia na dany temat i znaleźć wiedzę w sieci.

Skąd możesz wiedzieć czy ten sposób działa. W sieci pisze że działa ale może to jest chwyt reklamowy.

Wykupiłam 3 duże i dość drogie kursy zarabiania na wiedzy i nic z tego nie wyszło. Niestety całe życie pracowałam jako asystentka, czyli de fakto nie mam żadnych kwalifikacji sensownych, ani żadnej wiedzy którą można wykorzystać do zrobienia kursu czy napisania ebooka/poradnika.

Znam się na tworzeniu stron internetowych bardzo dobrze, od lat pracuje w tej dziedzinie. Ale to akurat nie jest chodliwy temat na kurs czy ebooka.

Nie czuję się nabita w butelkę. Szczególnie że wykupiłam te kursy zanim ceny poszybowały w górę lotem rakiety kosmicznej. Więc jeszcze się załapałam na to samo za 1/4 ceny. Kursy są dobre i zawierają tony wartościowej wiedzy, a że nie dla każdego, to nie wina kursu czy jego autora.

Zastanawiam się jaka będzie przyszłość Zarabiania na wiedzy. Cała ta moda wystartowała w zeszłym roku. Teraz jest apogeum. Wyłoniła się grupa liderów – można ich policzyć na palcach 2 rąk – zaś cała reszta w ogóle nie zarabia (nie wierzysz to popatrz dokładnie na rankingi autorów). Przyjrzyj się dokładnie.

99% procent to kursy jak zarabiać, ida jak świeże bułeczki. Ciekawa jestem jak długo ten trend potrwa. Podejrzewam że nie długo gdy ludzie się przekonają, że 95% ludzi nie zarabia w sieci a to że sie znadziesz w tej grupi 5% jest mała . Ta grupa już się wyłoniła. Nie ma szans do niej dobić.

Może być tak że poza małą grupą kilku milionerów, wyłoni się druga grupa przeciętnych, którzy mogą nie najgorzej żyć z zarabiania w sieci. Teoretycznie jest to możliwe bo mało kto chce jechać na kurs stacjonarny, płacić 1000 zł za dzień i jeszcze za dojazd i hotel. Koszty są spore. Dlatego nauka przez Internet ma przyszłość.

Może być jednak tak, że w tym lub przyszłym roku zaktywizują się ludzie, którzy prowadza kursy i szkolenia stacjonarne od lat  i oni wypełnią pole zarabiania na wiedzy  przez internet. To są ludzie, który mają wiedzę, warsztat, szkoły. Wystarczy że zatrudnią ludzi, którzy stworzą im warunki szkoleń przez Internet.

Wtedy  cała reszta tych którzy sobie próbują pozbierać materiały na temat na którym się nie znają i tworzyć kursy, po prostu odpadnie.

Kiedyś była taka sytuacja, że ludzie brali się za uczenie języków obcych prywatnie. Wystarczyło dać ogłoszenie do gazety i miało się masy klientów. Chętnych było tylu, że nie starczyło czasu aby ich gdzieś wcisnąć. Ludzie nie pytali o kwalifikację, chcieli się uczyć. Następnego roku jak grzyby po deszczu powstały szkoły nauki języków i wszystkich tych domowych nauczycieli po prostu wykosiło. Na ogłoszenie nikt się nie zgłaszał bo wolał zapłacić na kurs w oficjalnej szkole językowej.

Kiedyś rok czasu uczyłam języka angielskiego. W sumie udzielając tych lekcji sama nauczyłam się więcej niż we wszystkich szkołach. Nie mogłam się opędzić od chętnych. Nikt nie pytał o moje kwalifikacje. Nie byłam jednak zbyt dobra bo nie zdobyłam sobie stałych uczniów. W kolejnym roku szkolnym powstało tyle szkół językowych, że na ogłoszenia w ogóle nikt się nie zgłaszał.

Ciekawa jestem jaki będzie przebieg wydarzeń jeśli chodzi o szkolenia przez internet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *