Woskowijki – co to jest?

O woskowijkach dowiedziałam się przypadkiem z sieci. Pomysł ten pojawił się zgodnie z obecnym ekologicznym trendem „zero waste”. Woskowijka odpowiada na dwa problemy:

  • opakowania,
  • przykrywki.

W co pakować kanapki czy jakiekolwiek jedzenie, które chcemy zabrać ze sobą?
Najprostszym sposobem pakowania są plastikowe torebki. Niestety wszelkiego rodzaju opakowania plastikowe powodują przenikanie drobinek plastiku do żywności. Czy jest to bardzo niezdrowe? Czy cząsteczki plastiku są wydalane z organizmu czy w nim zostają? Tego nie wiem. Niemniej jednak drobinki plastiku dostające się do organizmu, zdrowe nie są.
Dawniej kanapki zawijało się w papier śniadaniowy. Wydaje się, że nadal jest on dostępny w handlu. Jednak drzew jest na świecie coraz mniej, dlatego znika także papier robiony z celulozy. Papier może się podrzeć, przpuszcza tłuszcz, dlatego i tak używamy torebek plastikowych.

Wielorazowa woskowijka jest dobrym rozwiązaniem, które z powodzeniem zastępuje papier śniadaniowy. Dobrze zrobiona woskowijka nie powinna przepuszczać tłuszczu. Świeżo zrobiona woskowijka pachnie woskiem pszczelim, co niektóre osoby może odrzucać, szczególnie jeśli jemy kanapkę trzymaną w woskowijce. Dobra wiadomość jest taka, że zapach wietrzeje i woskoskowijka nie pachnie. Aby zapakować kanapkę musimy jednak zrobić lub kupić dość sporą woskowijkę.

Brudną woskowijkę płuczemy zimną lub chłodną wodą, aby pozbyć się resztek jedzenia i możemy używać jej ponownie. Dzięki temu woskowijka jest wielorazowa. Oczywiście nie możemy myć woskowijki gorącą wodą, gdyż wosk się wypłucze. Woskowijek nie można prać.

Woskowijka jako wieczko
Woskowijki możemy z powodzeniem stosować jako przykrywki do lodówki. Często przechowuje się sałatki czy inne produkty żywnościowe w szklanych miseczkach bez wieczka. Wówczas nakładamy na wierzch woskowijkę. Pod wpływem ciepła rąk brzegi woskowijki powinny szczelnie owinąć się wokół brzegu miseczki tworząc wieczko.

Jak zrobić woskowijki
Woskowijki możemy kupić, jednak ich koszt nie jest mały. Woskowijki możemy również zrobić samemu z łatwodostępnych składaników. Aby zrobić woskowijki potrzebujemy:

  • odpowiedniej wielkości materiał, najlepiej bawełniany, im cieńszy tym lepiej,
  • wosk pszczeli,
  • olejek jojoba.

Wykonanie woskowijki sprowadza się do nasączenia ściereczki woskiem pszczelim pomieszanym z olejkiem jojoba. Nie jest to zadanie łatwe, ale wykonalne.

Najpierw przygotowujemy odpowiedni kawałek materiału. Musi to być materiał naturalny, np. bawełna, i cienki. Gruby materiał, np. len, nie nadaje się. Materiał możemy obrębić na maszynie do szycia lub wyciąć przy pomocy nożyczek krawieckich z ząbkami.

Wosk pszczeli można kupić w sklepach oferujacych produkty pszczele lub na bazarze u sprzedawców miodów i produktów pszczelich. Wosk pszczeli najczęściej sprzedawany jest w kawałku. Należy wosk utrzeć na tarce o grubych oczkach i dodać do niego kilka kropli olejku jojoba. Olejek jojoba sprawi, że woskowijka będzie miękka, a wosk nie będzie się łamał i kruszył.

Wosk pszczeli należy rozpuścić. Mamy do tego dwie metody. Wosk możemy rozpuścić w piekarniku w niskiej temperaturze. Musimy poświęcić jakąś starą foremkę do ciasta (wosk będzie trudno zmyć), nasypać na nią starty na tarce wosk pszczeli. Następnie wkrapiamy pare kropli olejku jojoba i całość wstawiamy do piekarnika. Wosk rozpuszcza się dość szybko ale też szybko stygnie. Gdy wosk się rozpuści, musimy szybko namoczyć w nim szmatkę po obu stronach. Najlepiej posłużyć się dwoma widelcami, aby się nie poparzyć.

Druga metoda to rozkładamy papier do pieczenia, kładziemy na nim szmatkę. Posypujemy ją utartym woskiem i skrapiamy olejkiem jojoba. Przykrywamy drugim papierem i prasujemy, aż wosk zostanie dokładnie wprasowany w materiał.

Moje doświadczenia z woskowijkami
Postanowiłam poeksperymentować i wykorzystać do tego dość małe serwetki, które kiedyś zrobiłam i leżały bezużytecznie. Okazały się niestety za małe. Jako przykrywki na duże miski nie zdały egzaminu bo było za mało materiału, aby dokładnie otoczyć brzegi miski. Do owijania kanapek, początkowo odstraszył mnie zapach wosku. Ale potem okazało się, że zapach się ulotnił. Niestety moje pierwsze woskowijki okazały się po prostu za małe.

Przy robieniu woskowijek postąpiłam również zbyt oszczędnie. Utarłam wosk na starej foremce do pieczenia, wkropiłam olejek jojoba. Wosk się rozpuścił. Jednak dokładne nasączenie materiału woskiem okazało się nie łatwe. Wosk bardzo szybko wystygł, a szmatka była nierównomiernie nasączona. Zastosowałam więc drugi sposób. Na puste miejsca nakruszyłam utartego wosku, pokropiłam olejkiem i wprasowałam go. Dzięki temu udało się przykryć puste miejsca i dokładnie nasączyć materiał woskiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *