Zdrowe odżywianie

Gdy byłam jeszcze na studiach zainteresowałam się zagadnieniami zdrowego żywienia. Chodziłam wtedy na mnóstwo wykładów, kursów np. kurs kiełkowania, makrobiotyki. Bardzo wzięłam sobie te zasady do serca, choć niektóre informację były niespójne a niektóre przepisy trudne do wykonania. Np. zdania co do tego czy lepsze jest masło czy margaryna były podzielone. Każdy wykładowca był innego zdania.
Oczywiście wszyscy byli zdania, że pożywienie powinno być różnorodne.
Jednak dowiedziałam się, że pewne potrawy są zdecydowanie szkodliwe i należy je ograniczyć.

Cukier – biała śmierć – jakoś bez problemu odzwyczaiłam się do picia herbaty z cukrem. Niestety herbata w ogóle przestała mi smakować i przerzuciłam się na kawę, co akurat nie było dobrą decyzją, gdyż kawa zakwasza organizm.

sól – jest jej tyle w produktach gotowych, że i tak przyjmujemy jej za dużo. A dodatkowe solenie potraw jest szkodliwe. Zaczęłam gotować bez dodawania soli i smak potraw wcale nie wydaje mi się mdły. Rodzina oczywiście skrytykowała mnie, że te potrawy są bez smaku. One mają smak, naturalny, którego nie wyczuje ktoś przyzwyczajony do solenia. Solenie wszystkiego raczej zabija smak potraw. Ja nie solę niczego. No, może z wyjątkiem jajek na twardo.

biała mąka – jedyne co udało mi się wyeliminować z jadłospisu to makaron. Poza tym uniknięcie mąki jest chyba nie realne. Lekarz irydolog zakazał mi jedzenia białej mąki, gdyż zawarty w niej gluten może mieć wpływ na bóle głowy, z którymi mam ciągle problem. Koleżanka zaś powiedziała, że pieczywo źle wpływa na stawy. Ona i jej siostra ograniczyły pieczywo i czują się znacznie lepiej. Ja również ograniczyłam pieczywo. Piekę sama chleb na zakwasie z mąki żytniej. Mąka jednak jest w pierogach, krokietach, ciastach. Jak się z tym rozstać!!!!
Obecnie pojawiła się moda na mąkę orkiszową. Jest to też pszenica ale odmiana ta ma znacznie mniej glutenu. Muszę z nią poeksperymentować. Ostatnio kupiłam na bazarze mąkę pszenną i orkiszową w takich samych torbach. Oczywiście w domu nie potrafiłam odróżnić która jest która. Piekąc ciasto na wszelki wypadek wzięłam każdej po połowie. Ciasto się bardzo dobrze udało.

psiankowate – czyli kartofle, pomidory, bakłażany. Od lat nie jem ziemniaków, mimo że je lubię. Jednak zupełnie nie wyobrażam sobie rezygnacji z pomidorów. Są one składnikiem większości sałatek, i łatwych do przyrządzenia potraw które lubię leczo, fasolka po bretońsku

sery, nabiał, mleko – większość wykładowców odczytów na temat zdrowej żywności była zgodna, że z dwojga złego lepsze jest mięso. Człowiek praktycznie nie trawi mleka krowiego, z wyjątkiem mleka przetworzonego przez bakterie jak jogurty, zsiadłe mleko, kefiry itp. Za mlekiem nie przepadam więc zrezygnowałam z niego bez żalu. Lekarz irydolog zabronił mi pić mleka. Słyszałam niestety, że jogurty i kefiry kupowane w sklepach mają tak dużo dodatków i konserwantów, że prawie nie nadają się do jedzenia. Właściwie powinno się kupować mleko świeże (nie UHT) i dodawać do nich odpowiednie szczepy bakterii aby uzyskać domowy jogurt lub kefir. Kiedyś to robiłam regularnie i nie było to trudne.

czerwone mięso, szczególnie wędliny – unikam wieprzowiny, kupuję wędliny drobiowe, albo lepiej sama piekę w piekarniku mięso indycze, które można kroić jak wędlinę. Ponoć ostatnio okazało się, że wędliny wcale nie składają się wyłącznie z mięsa. Nie wiem jak to możliwe ale podobno z 1kg mięsa produkuje się 4kg wędlin. Lepsza jest wołowina ale nie potrafię jej odpowiednio ugotować.
Co do wegetarianizmu to zdania specjalistów są podzielone. Lubię zwierzęta i jestem świadoma problemów ekologii i chciałabym aby nasi bracia mniejsi nie byli przez nas zjadani. Jednak nie zgadzam się z tym, że ludzie powinni zostać wegetarianami. Raczej należy w obecnych czasach dążyć do tego aby zwierzęta hodowane na rzeź spędzały swoje krótkie życie szczęśliwie, nie były krzywdzone, więzione.
Od zarania dziejów żywimy się zwierzętami. Nawet nie możemy sobie teraz wyobrazić ale przed wynalezieniem żelaza, a potem tworzyw sztucznych, praktycznie wszystko czego używał człowiek (odzienie, sprzęty, domy, biżuteria) było robione ze zwierząt lub roślin. Życie zwierzęcia nie było cenne, tak jak to jest dziś. Ale ludzie dawniej dbali o nie. Krowa czy świnia, mieszkające w małym gospodarstwie rolnym, chodziły sobie po obejściu lub spędzały dni na pastwisku i spędzały swoje krótkie życie szczęśliwie. Jadły naturalny pokarm a co za tym idzie, ich mięso było zdrowe. Teraz zwierzęta są trzymane na wielkich fermach, w małych klatkach gdzie nie mogą się ruszać. To jest niehumanitarne i to trzeba poprawić.
Czy mięso takich zwierząt jest zdrowe. Są karmione jakimiś sztucznymi odżywkami, szpikowanie antybiotykami, żyją w ciągłym stresie i cierpieniach! Choroba wściekłych krów pojawiła się dlatego, że zwierzęta rzeźne karmiono mączką kostną. Czyli wbrew naturze zmuszono zwierzęta roślinożerne do jedzenia mięsa. W zasadzie do kanibalizmu bo zmuszono je do jedzenia własnego gatunku. Kanibalizm jest tabu w większości kultur. Kanibalizm został zakazany przez Boga (uwarunkowanym genetycznie wstrętem) aby nie rozprzestrzeniać chorób. Ponieważ choroby najczęściej są typowe dla danego gatunku i rozwijają się wewnątrz danego gatunku. Dlatego jedzenie innego gatunku jest znacznie bezpieczniejsze niż jedzie własnego. Kanibalizm raczej nie występuje w świecie zwierzęcym.
Przychodzi mi na myśl, że dobre postępowanie nazywa się humanitarnym czyli ludzkim, a złe postępowanie zezwierzęceniem.
Tymczasem zwierzęta żyją tak jak im Bóg nakazał i robią tylko to co Bóg im pozwolił. Nie mają wolnej woli ani zdolności abstrakcyjnego myślenia. Nie mogą wyzwolić się spod władzy Boga. Lew zabija gazelę, nie dlatego że jest zły, czyli wykazuje zezwierzęcenie, tylko dlatego, że Bóg go tak zaprogramował. Lew zabija tyle gazel ile potrzebuje zjeść on i jego dzieci. Nie urządza polowań dla przyjemności. Dla człowieka zaś polowanie, czyli zabijanie bezbronnych istot, jest sportem, rozrywką.
Tak więc te pojęcia powinny mieć raczej odwrotne znaczenie.

Wracając do zdrowej żywności: co jest korzystne dla zdrowia?

1. jedzenie w większości produktów roślinnych czyli warzyw, owoców, strączkowych, kasz itp
2. kiełki – byłam kiedyś na kursie kiełkowania. Nie jest to trudne ale jednak trzeba poświęcić temu czas i uwagę. Obecnie większość kiełków można kupić w markecie.
3. markobiotyka – polega na tym aby wykorzystywać całość rośliny a nie tylko jej część. Np. gotować i jeść należy roślinę wraz z liśćmi. Nie dotyczy to wszystkich warzyw. Np. nie je się liści marchewki. System ten jest na pewno bardzo zdrowy ale trzeba być bardzo dobrym kucharzem, żeby umieć to tak przyprawić żeby było zjadliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *