Z psem do kościoła

Dziś w towarzystwie rozgorzała dyskusja na temat wprowadzania psów do kościoła. Oczywiście tego nikt nie robi bo taki jest zwyczaj. Ale zdarzają się przypadki gdy ktoś wchodzi do kościoła z psem np. w celu zwiedzania. Jedna z koleżanek opowiadała, że towarzysząc rodzinie w czasie święcenia jajek weszła do kościoła ze swoim pieskiem. Oczywiście zapytała kogoś o zgodę i tę zgodę uzyskała. Na to inna koleżanka oburzyła się, że jest to straszny brak dobrych obyczajów bo z psem do kościoła się nie wchodzi. Nieśmiało się odezwałam, że nasz Zbawiciel Jezus Chrystus przyszedł na świat w stajence gdzie obecność owieczek, osłów i kóz mu nie przeszkadzała. Żeby nie doszło do kłótni raczej zmieniliśmy temat rozmowy.

Zaczęłam się nad sprawą zastanawiać. Jako miłośniczka zwierząt nie jestem może bezstronna, ale zadałam sobie pytanie dlaczego właściwie. Zwierząt nie wprowadza się nie tylko do kościoła ale także do innych pomieszczeń jak sklepy, urzędy, biura itp. Nie jest to zakaz religijny, ani kwestia dobrych lub złych obyczajów, ale zwyczajne względy praktyczne.

Przyszła mi na myśl osoba, która opiekuje się psem po przejściach. Piesek nie jest w stanie zostawać sam. Ona praktycznie wszędzie musi go ze sobą zabierać.

O ile wiem w religii rzymsko-katolickiej nie ma zakazu religijnego wprowadzania zwierząt do kościoła. Zakazy i nakazy religijne muszą być przestrzegane przez ludzi, którzy daną religię wyznają w sposób ścisły. Możemy się naśmiewać lub krytykować z różnych nakazów innych religii i uważać je za głupie, ale dla wyznawców są one ważne. Można się tu zastanawiać czy niektóre nakazy religijne muszą być przestrzegane, choćby się wydawały anachroniczne. Można się też zastanawiać czy można być wyznawcą jakiejś religii tylko trochę czy w 100%. Najgorszy problem jest wtedy gdy dbamy o cudze zbawienie bardziej niż o własne.

Generalnie w kościele należy zachowywać się godnie i z szacunkiem. Nie biegamy, nie rozmawiamy głośno, nie wchodzimy z lodami, nie wchodzimy w stroju plażowym, nawet jeśli tylko zwiedzamy. Z psem jest ten problem, że może zacząć szczekać i trudno go uciszyć. Ale tak samo dziecko może krzyczeć i biegać. A przecież nie ma zakazu wchodzenia z dziećmi. Jakby tak się głębiej zastanowić to dlaczego nie można wejść nawet na mszę, ze spokojnie zachowującym się psem (na smyczy i w kagańcu ze względów bezpieczeństwa).

W sumie kwestia dość bezprzedmiotowa bo raczej psów do kościoła nie bierzemy. Wyjątek stanowią specjalne msze podczas których błogosławi się naszych podopiecznych.

Inny problem znacznie ważniejszy to zostawianie psów pod sklepem czy urzędem. Ostatnio mieliśmy wybory prezydenckie i niektórzy ludzie wchodząc do lokalu wyborczego zostawiali psy na zewnątrz. Niektórzy zaś wchodzili z psami i jakoś nikogo to nie oburzało. Dlaczego więc nie można wejść z psem do urzędu czy sklepu. Mam tu na myśli oczywiście sytuacje, gdy jest to z jakichś powodów uzasadnione, bo np. nie mamy co z psem zrobić i gdzie go zostawić.

Pies oczywiście musi być na smyczy i w kagańcu bo w tłumie ludzie jest niebezpieczeństwo, że kogoś ugryzie pod wpływem stresu.

Przecież pies w kagańcu nie może zjeść czegoś z pułki sklepowej.

Przychodzi mi na myśl bazar, gdzie jest tłum ludzi, ciasno, pełno wystawionego towaru, a jednak chodzą ludzie z psami i nikogo to nie dziwi. Bo to jest pod gołym niebem. Jednocześnie nie do pomyślenia jest aby wejść z psem do apteki na tymże bazarze, gdzie pies nie ma żadnej możliwości zanieczyścić leków bo są one za kontuarem.

Nigdy nie zabieram psa na zakupy bo to zwyczajnie kłopot. Ale czasami miałabym chęć kupić jakiś drobiazg podczas spaceru, zamiast odprowadzać psa a potem specjalnie wychodzić. Ale nie mogę żeby się nie narażać na pretensje, że „psów wprowadzać nie wolno”.  Czy nie można by było pewnych rzeczy traktować bardziej zdroworozsądkowo i nie traktować zwykłych rzeczy jak dogmatów.

 

 

 

 

One Comment

  1. Michał Pawelski

    Fakt cieżko jest znaleźć miejsce do którego można wejść (w moim przypadku) z psiakiem, jetem hodowcą
    Polskich Owczarków Nizinnych, w mojej rodzinie tylko mama pomaga mi jeżeli chodzi o przypilnowanie ich kiedy jestem w pracy, sprawa inaczej się ma jeżeli jadę
    Na wystawę, wtedy podczas postoju jezeli muszę zatankować a pózniej zapłacić to jednak trzeba wejść do budynku na stacji, większość nie robiła problemu jezeli chodzi o Orlen’y. Jak byłem w Lublinie to się zastanawiałem czy nie będzie jakiegoś zakazu wejścia dla psiaka do pomieszczenia z bankomatem w centrum ,ale nie było.

Pozostaw odpowiedź Michał Pawelski Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *