Trzeba po prostu zacząć!


Na jednych z pierwszych zajęć z kursu rysunku dostaliśmy zadanie narysowania skomplikowanej martwej natury – o ile pamiętam było to krzesło przykryte udrapowaną materią pełną fałd i załamań. Moją pierwszą myślą było: „nie narysuję tego, nie umiem, nie dam rady”. Ale co miałam robić? Wyjść z zajęć?
Zabrałam się za rysowanie i udało się. Mimo ponad 10 letniej przerwy w rysowaniu, wyszło mi zupełnie dobrze. Nawet bardzo dobrze.

To mi nasunęło myśl, że trzeba po prostu zacząć!
Każda nowa czynność, uczenie się czegoś nowego, wydaje się na początku niesamowicie trudna. Wydaje się, że nie podołam, nie uda mi się, to po co w ogóle zaczynać. Ale trzeba zacząć, cieszyć się tym co się robi i nie myśleć o efektach, o tym co inni pomyślą, jak ocenią nasze dzieło.

Nie każdy ma talent do rysowania. Jak się spróbuje i nie wyjdzie. Można powiedzieć po prostu: „to nie moja bajka”. Nie można mieć talentu do wszystkiego. To jest wyjście jeśli boimy się, że ktoś nas skrytykuje, wyśmieje, czy coś sobie pomyśli krytycznego o naszym dziele. Tak naprawdę nikt nas nie skrytykuje ani nie wyśmieje. Ludzie dorośli są na to zbyt dobrze wychowani. Te lęki pochodzą najczęściej z dzieciństwa, kiedy byliśmy ofiarą przezywania, nieokrzesanych ataków czy niewybrednych żartów innych dzieci. Dzieci są jakie są. Dorośli raczej nie pozwalają sobie na wygłupy i nieprzystojne zachowania bo sami boją się zostać wyśmiani, poza tym „nie wypada”.

Ważne jest żeby zacząć! Zawsze pierwsze próby wyjdą marnie i to jest normalne. Mózg uczy się i każda kolejna próba wychodzi lepiej aż dochodzimy do perfekcji. Pamiętam moją pierwszą makramę, która była toporna i zupełnie do niczego. Następne były już precyzyjnie zrobione i wyglądały super.

Wydaje nam się, że wielcy artyści, malarze, rzeźbiarze, pisarze mają wielki talent i ich twórczość jest taka wspaniała. Ale najczęściej nie dane nam jest zobaczyć ich pierwszych dzieł. Dlaczego? Bo zostały zniszczone i nigdy nie ujrzały i nie ujrzą światła dziennego. Ci wielcy artyści po prostu zniszczyli swoje początkowe toporne dzieła, gdyż sami uznali, że są marne. Ujrzały światło dzienne dopiero te prace, które artyści uznali za warte pokazania.

Dlatego ważne jest aby cieszyć się tym co się robi i nie martwić o efekty. Po prostu robić to co lubimy i cieszyć tym co jest „tu i teraz”. Wyrzucenie pierwszych dzieł do kosza trzeba wliczyć sobie w koszty. Bo tak musi być.

Moje rysunki


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *