Prokrastynacja – jak nie odkładać na póżniej.

jak nie odkładać nieprzyjemnej pracyJest to problem niebotyczny, biorąc pod uwagę, że znajduje się na samym szczycie celów w serwisie 43things, gdzie ludzie wpisują swoje cele do wykonania. Większość ludzi chciałaby poradzić sobie z tym problemem.

Znane jest zjawisko, że jeśli masz coś zrobić co budzi w tobie jakiś dyskomfort najpierw wykonujesz setki innych rzeczy. Gdy masz wypełnić pit to nagle zauważasz że mieszkanie jest nie posprzątane i musisz koniecznie zrobić to najpierw. Czas się schodzi. Robi się późno. Trzeba iść spać i pit odkładasz do następnego dnia. Nazajutrz oczywiście sytuacja się powtarza. Masz do siebie pretensje. Ciągle myślisz o picie i frustracja narasta.

Nie pomaga wyznaczanie celów, spisanie sobie zadań na liście zdań. Bo przecież to jest twoja lista i ty decydujesz co z niej wykonać a co nie.  Niestety zamiast robić po prostu punkt po puncie modyfikujesz listę. Ja mam ten problem. Ciągle modyfikuję listę i ciągle rzeczy są nie zrobione. Przesuwam je na kolejny dzień i mam poczucie że nie posuwam się na przód.

Ale nie odkładamy wszystkiego! Odkładamy tylko to co budzi pewien dyskomfort psychiczny.Nie odkładamy przyjemności lub to co lubimy

Jakoś nie odkładasz rzeczy, które lubisz. Nie odkładasz obejrzenia ulubionego serialu. Nie odkładasz zapalenia papierosa (dot. osób które palą).

Mam znajomych, którzy spełniają pozornie bezczelne prośby kosztem swojego wolnego czasu lub dalekiego dojazdu. Inni z kolei nie spełniają prostych próśb, które nie wymagają od nich nakładu czasu. Nie można się doprosić. Obiecują, bo to w końcu drobnostka, ale nigdy nie spełniają. Dlaczego tak jest. Jeśli coś lubisz to zrobisz to choćbyś miał/a jechać na koniec miasta przez 2 godziny. Jeśli czegoś nie lubisz to ciągle odkładasz. Może to skutkować zerwaniem przyjaźni jeśli czujesz się winny/a i głupio ci że jak zadzwonisz do przyjaciela to on/a zapyta i będziesz musiał/a się tłumaczyć. Lepiej po prostu wyczuć, czy twoja prośba nie wywoła dyskomfortu. Albo przedstaw prośbę tak aby zamienić dyskomfort na inne uczucie np. poczucie, że jest się ważnym, opiekuńczym, poczucie dobrze wykonanej roboty, korzyść.

Co do seriali i tzw. przyjemności to są oczywiście ludzie, którzy je notorycznie odkładają. Bo… najpierw obowiązek, potem przyjemność. W rezultacie ci perfekcyjni pracoholicy nie maja nigdy czasu na przyjemności. Z kolei te osoby nigdy nie odkładają rzeczy, które nie budzą w nich dyskomfortu psychicznego. Np.nie odkładają to co robią od dawna, umieją i czują się w tym dobrze.

Fajnie by było nauczyć się odkładać zjedzenie batona czekoladowego (u osób z nadwagą). Tylko jak to zrobić?

Można wywołać u siebie/wmówić sobie dyskomfort psychiczny. Ale nie jest to dobra metoda. Wiele ludzi z nadwagą straszy się zjedzeniem słodyczy i nic to nie pomaga. Ponadto jest to broń obosieczna, bo może doprowadzić do bulimii/anoreksji itp.

Zobacz czy zadziała u ciebie metoda „nie muszę”.  Po prostu nie muszę się objadać na przyjęciach. Nie muszę jeść kolejnego batona. Ja sobie poradziłam z potrzebą objadania się na imprezach. Niestety w domu rodzinnym był zakaż objadania się w czasie imprez. Rozumiesz co to oznacza dla dziecka. W życiu dorosłym musiałam powiedzieć sobie: nie ważne że teraz już wolno, nie muszę! Ważne żeby poczuć ulgę. Nie muszę, och co za ulga! Oczywiście ta metoda na jednego działa na innego nie. Trzeba sprawdzić na sobie. (zgodnie z zasadami NLP unikam słowa „spróbować”)

Nie odkładamy tego co robimy dla kogoś ale…

Jest tu pewne ale. Potrzebny jest dodaktowy czynnik:

  1. strach przed konsekwencjami – gdy szef karze coś robić, nie odkładamy
  2. poczucie misji, poczucie, że pomagamy – poczucie że nie robimy tego dla siebie, we własnym interesie bardzo pomaga osobom nieśmiałym. Osoba nieśmiała jak ma iść do urzędu i załatwić swoją sprawę będzie pół godziny stała pod drzwiami i może nie wejdzie. Ta sama osoba zrobi to bez odkładania gdy dostanie takie polecenie służbowe (tu niestety dojdzie frustracja że ja się do tej pracy nie nadaję). Ta sama osoba pójdzie bez wahania gdy musi załatwić sprawę dla np. osoby niepełnosprawnej, która opiekuje się jako wolontariusz. Dlatego dobrą metodą na nieśmiałość jest pomaganie innym.
  3. deadline – czyli wyznaczony termin. Nie uwalnia od odkładania ale mobilizuje tuż przed deadline,  szczególnie gdy grożą konsekwencje. Ostatnio włączyłam się do pewnego projektu. Deadline i groźba wykluczenia całkowicie zniwelowały otoczkę typu: „czy sobie poradzę, a jak źle zrobię, jak mnie ktoś skrytykuje, a jak się skompromituję”.

Jak nie odkładać?

  • zrób najgorsze zadanie najpierw – jak radzi Brian Tracy w książce Zjedz te żabę. Unikniesz myślenia o tym zadaniu cały dzień i ciągłych stresów z tym związanych. BT radzi aby zacząć od najtrudniejszej rzeczy. Nie zaczynaj od najłatwiejszej żeby się „wdrożyć”. Tego rodzaju rozgrzewka to wstęp do odkładania. „Posprzątam mieszkanie, wtedy będzie mi się lepiej pracowało”. „Najpierw odpiszę na proste maile, będę mieć to z głowy i wtedy wezmę się za trudne zadanie”. To są pułapki.
  • wyznacz sobie 3 rzeczy na dany dzień – od razu poczujesz ulgę że tak mało. A jak się wyrobisz to będzie czas aby zrobić jeszcze więcej. Tu się przypomina anegdota o kamieniach. Straszną pułapką są długie listy do zrobienia. Zastanawiasz się od czego zacząć i tracisz czas.
  • przygotuj sie – jak masz wypełnić pit, poprzedniego dnia połóż na biurku potrzebne rzeczy, formularz, kalkulator, zainstaluj na kompie program do pitów, rozłóż na biurku dokumenty, które są potrzebne.  Na drugi dzień poczujesz, że wypełnienie pitu jest łatwe.
  • szklanka do połowy pusta – jeden pokój odkurzony, super już tak niewiele zostało. Jedna rubryka pitu wypełniona, super, jestem o krok bliżej do celu. Odfajkuj w myśli każdy wykonany etap, ciesz się i czuj ulgę że jeden  krok bliżej do celu.

To jest jednak leczenie objawowe. Jak poznać i usunąć przyczynę problemu. Przyczyną jest otoczka wątpliwości typu: czy sobie poradzę, czy mi się uda, czy ktoś mnie nie skrytykuje/wysmieje.

Jak pozbyć się otoczki:

  • teraz to robię – po prostu teraz to robię i skupiam się na czynności. Zgodnie z metodą uważności wywodzącą się z buddyzmu, warto skupiać się na tym co się robi i robić wszytko w miarę świadomie. Jest to trudne. Idąc alejką pięknego parku nawet nie widzisz drzew, krzewów, wiewiórek na drzewach, śpiewu ptaków, bo zastanawiasz się co zrobisz później, snujesz jakieś plany. „Teraz jestem w parku” skup się na tym co jest teraz. Wtedy naprawdę żyjesz i odczuwasz otaczający świat. Mózg odpoczywa, oczyszcza się. Dodatkową zaletą jest przerwania ruminacji typu „czy na pewno zakręciłam/łem gaz” – przecież robisz to świadomie i pamiętasz. W niektórych przypadkach bezsenności wystarczy powiedzieć sobie „teraz śpię” i przerwać tok myśli, które nie pozwalają zasnąć.
  • uczę się, poznaję, rozwijam – myśląc takimi kategoriami nie popełniam błędów. Jeśli coś się nie uda to nie jest błąd, za który możemy zostać skrytykowani i wyśmiani. Nie jest to niebotyczny problem. Po prostu nie tędy droga. Wybierasz inną drogę i już. Drugim razem robisz coś inaczej i uczysz się. Niektórzy twierdza, że coś takiego jak błąd i porażka w ogolę nie istnieje. Nie można dowiedzieć się jaka jest właściwa droga jeśli nie poznasz która droga nie prowadzi do celu, nie zawrócisz i pójdziesz inną. Niektórzy twierdzą, że nie można odnieść sukcesu robiąc ciagle to samo. Trzeba modyfikować to co się robi.
  • nie obwiniaj się –  są ludzie, którzy szukają winnych w sobie lub innych. Jak się ukarze winnego to na drugi raz nie popełni błędu. Zamiast po prostu rozwiązać problem szukają winnego, a problem nie zostaje rozwiązany.  Kiedyś źle otworzyłam drzwi windy i pół godziny jeździłam w górę i w dół nie mogąc się wydostać. Dodatkową atrakcją była pani, która cały czas krzyczała na mnie, że to moja wina. Gdybym nie otworzyła drzwi, nie byłoby problemu. Nie podjęła żadnych zadań tylko krzyczała. Nie ma sensu obwiniania siebie czy kogoś innego. Poczucie, że kara zniweluje błędy w przyszłości i zmotywuje, nie sprawdza sie. Zawsze sprawdza się marchewka.

To jest też leczenie objawowe. Jak usunąć otoczkę. Może przeanalizować co wywołuje dyskomfort? Jak wykonywać zadania PO PROSTU bez tej całej otoczki, która zamiast motywować, demotywuje?

 

6 Comments

  1. marcc

    Przeczytałem ten artykuł więcej niż 1 raz, to chyba wystarczająca rekomendacja dla autora 🙂 Pozdrawiam i przeglądam co tu jeszcze macie ciekawego 😉

  2. Kamil Głowacki

    Hehe ja zawsze zaczynam od tych łatwiejszych rzeczy i rzeczywiście mi się nic nie chce potem od dzisiaj bede robil inaczej :]

  3. Bula

    Swietny artykul, ciekawie i przejrzyscie napisane jak dla mnie. Do tego niewiedzialem ze to zjawisko nazywa ie dyskomfortem psychicznym.

  4. Dominik

    Prokrastynacja to taka ładniejsza nazwa lenistwa 🙂

  5. Adrian Bysiak

    Bardzo fajny artykuł, sam staram się zawsze zaczynać od tych trudniejszych czynności , wtedy zawsze idzie dużo łatwiej.

  6. Vojtas

    W czasach studenckim cierpiałem na to bardzo 😀 Potem na szczęście życie mnie nauczyło, że odkładanie czynności na później do niczego dobrego nie prowadzi i po prostu z biegiem czasu oduczyłem się tego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *