Prawo przyciagania

Ja naprawdę wierzę w prawo przyciągania. W swoim życiu przekonałam się, że ono działa. Niestety działa ono zgodnie z fajną przypowieścią, którą kiedyś słyszałam.

Córka wyjechała na kolonie i skończyły jej się pieniądze. Pisze więc do ojca:
– Kochany Tato przyślij mi 100zł, bardzo cię proszę.
Wkrótce dostaje list od ojca i przekaz na 100zl, w liście zaś jest napisane:
– Kochana córeczko, przesyłam ci dokładnie to o co mnie prosiłaś i czekam na twoją następną prośbę.


Tak dział Bóg, czy jak ktoś chce powiedzieć “prawo przyciągania”, “nieskończoność”, jak to zwać. Daje dokładnie to czego chcemy ani mniej ani więcej. Prawie wszystko czego chciałam się spełniło ale… Niestety zawsze z jakimś “ale”.
Nie działa tu zwykłe chcenie, wizualizacja itp. Gdyby tak było każdy mógłby sobie wyczarować nowy samochód i piękną willę z basenem na prztyknięcie palcem. Prawo przyciągania nie działa bo my nie chcemy żeby działało.
Dlaczego:

  • bo tak naprawdę nie chcemy tego – Jak nie wierzysz to sobie pomyśli czy chcesz być gwiazdą filmową albo znanym politykiem? Ale czy tak naprawdę tego chcesz???? Nie tylko pieniądze, piękna willa, wakacje na egzotycznej wyspie, piękna kobieta czy przystojny facet u boku. Nie, nie tylko to ale także odpowiedzialność, bycie na widoku, gdzie wszyscy nas obserwują i krytykują, użeranie się z konkurencją bo na topie jest duża konkurencja. Na codzień musisz być odpicowany/a – super garnitur czy sukienka od Diora, super fryzura, godziny spędzone u kosmetyczki i fryzjera i te spojrzenia ludzi szukające potknięcia… A jak za dużo wypijesz i niezbyt zgrabnie wysiadasz z samochodu, a na drugi dzień twoje zdjęcie ukazuje się we wszystkich gazetach. Czy nadal chcesz być gwiazdą filmową lub znanym politykiem????
  • bo w głebi duszy nie zasługujemy lub nie mieści się to w naszej strefie komfortu – po to są te całe wizualizacje żeby przyzwyczaić naszą podświadomość do tych nowości aby włączyła je do strefy komfortu
  • i jeszcze jedno: z jakiej racji mamy to dostać! – dziwne pytanie, prawda, ale jednak jest

Bardzo podoba mi się porada w jednym z newsletterów, chyba Wojtka Dichtiara, żeby wizualizować bo co nam szkodzi, nic nie stracimy, wizualizować dla zabawy. I co ważne zachowywać się tak jakby…

Moja koleżanka zwierzyła mi się, że ma straszne problemy z wizualizacją i prawem przyciągania. Nie może wizualizować i czuje tak jakby sama chciała sobie dowalić. Pewien człowiek jest jej winny pieniądze. Pół jej pensji. Da się jakoś przeżyć tę stratę ale jednak boli. Dziewczyna jest początkująca w biznesie, wykonała usługę, facet jej nie zapłacił. Wmawia jej, że na pewno zapłaci, ale później bo nie ma pieniędzy. Od 3 miesięcy czeka niby na jakieś własne płatności i jak je dostanie to na pewno jej zapłaci. Ona do niego wydzwania, nagabuje i ciągle otrzymuje tę samą, bardzo miłą i uprzejmą gadkę, że na pewno dostanie swoje pieniądze ale musi poczekać. Jest tym już tak umęczona, że myśli żeby dać spokój i jakoś przeboleć tę stratę. Z drugiej strony facet obiecał, że będzie miał dla niej pieniądze. Więc może warto czekać.

Niby idealne pole do wizualizacji i wypróbowania prawa przyciągania. Trzeba konsekwentnie wizualizować, że już ma w ręku te pieniądze. Opowiadała mi, że miesiąc temu naprawdę zmobilizowała się i wizualizowała, że trzyma w ręku banknoty.
Jaki skutek – dostała na drugi dzień 2/3 kwoty. Nie spełniło się, ale jednak coś dostała.

Mijają dni. Koleżanka mówi, że zaczyna wizualizować, a za chwilę jej myśli robią woltę o 180 stopni i za chwilę łapie się na tym jak wyobraża sobie awanturę z tym facetem, jak mu wymyśla (w rzeczywistości tego nie zrobi), a on jej pokazuje drzwi i mówi, że pieniędzy nie ma i mieć nie będzie. Wyobraża sobie co wtedy zrobi, czy go poda do sądu lub coś innego!!!! Wszystko strasznie ponure i negatywne.

Skąd się to bierze.

Oczywiście te czarne scenariusze są bardziej prawdopodobne. Zawsze przychodzi myśl. A co będzie jak będę wierzyć w cudowne spełnienie czegoś a to coś się nie spełni? Będę rozczarowana!
Będziesz rozczarowany/a tak czy owak. Więc co ci szkodzi wizualizować pozytywnie.

Ale jeszcze są dodatki.
Moja koleżanka myśli sobie: a może moja praca była do niczego, nie jestem dość dobra, i dlatego facet mi nie zapłacił. A może zażyczyłam sobie za dużo? Po co ja się za to brałam? przecież jestem kiepska i nie zasługuję na żadną zapłatę za to.
W ogóle rzucam ten biznes bo się nie nadaję i tyle.
I tu jest raczej problem. Może być tak, że nasza podświadomość źle się czuje z tym, że chcemy czegoś dobrego dla siebie. Szczególnie tak jest gdy robimy coś nowego. A pieniądze to w ogóle osobny temat. Niby każdy ich chce jak najwięcej ale czy wierzymy w głębi duszy ze zasługujemy???
Dlatego podświadomość przyciąga te czarne scenariusze.

Co pozostaje: mimo wszystko wizualizować pozytywne rozwiązania, wizualizować, że ludzie są mili i życzliwie do nas nastawieni.

No dobrze – powiesz – a co jak będę oczekiwać od ludzi życzliwości to stanę się jakąś ofiarą losu, którą każdy wykorzysta i oszuka!

Życzliwość wobec ludzi i oczekiwanie od nich tego samego nie ma nic wspólnego z rezygnowaniem z własnych praw i ustępowaniem ludziom. Każdy ma takie same prawa. Ważne aby być asertywnym co oznacza uznawanie swoich praw jako tak samo ważne jak prawa innych ludzi.

One Comment
  1. “Prawo przyciągania nie działa bo my nie chcemy żeby działało.” – No właśnie, Gosia, też tak sądzę. Podobno każde “tak” ma gdzieś poza naszą uwagą swoje “nie”. Jeśli ktoś mi mówi, że bez wątpliwości chce znaleźć pracę, przestać pić itp., to mam pewną rezerwę, bo wiem, nawet z doświadczenia, że zmiana niepokoi. Tak już ma prawo być, tacy jesteśmy. Może przed wizualizacją warto zrobić ćwiczenie – rozgrzewkę na przekór: dlaczego mógłbym nie chcieć tego, o czym mówię, że chcę. Wymienić te zastrzeżenia, aby nie sabotowały naszego głównego dążenia.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *