Po co kupować książki motywacyjne?

Ile razy słyszysz, że kupowanie i czytanie tych wszystkich książek to strata czasu. Ja zawsze wysłuchiwałam sakramentalnego „po co ci to, na co ci to, rzuć ty to”.
Starznie mi się podobało jak to skomentował Michał Wawrzyniak autor szkolenia Mentalway. Zapytał on: po co masz dziś jeść, przecież już jadłeś wczoraj? Po co sprzątać mieszkanie? Wczoraj posprzątałeś?
Dokładnie o to chodzi!!!!

Mózg ma to do siebie, że przyjmuje tylko to co zna lub jest podobne do tego co zna. Nowe rzeczy odrzuca i nie przyjmuje. Ale jeśli coś raz się usłyszało, to już staje się znane i kolejnym razem mózg łatwiej to przyjmie.
Wraz z kolejną książką i kolejnym kursem wszystko staje się coraz bardziej jasne i coraz łatwiej rozumiemy o co chodzi.

Pewne rzeczy są tak głęboko zakorzenione, że za pierwszym razem po prostu nie wchodzą do głowy. Gdy niedawno trafiłam na darmową zajawkę kursu Levkoe Method dotyczącą obalania mitu Błędy i porażki są złe ( Mistakes and filures are bad), pomyślałam sobie: co za bezsens, oczywiście że są złe!

Przekonanie to wynika z faktu, że jako dzieci jesteśmy karani za błędy. Coś się nam nie uda, rodzice są rozczarowani i utrwala się w nasz przekonanie, że porażki są złe. Podobnie jest w pracy etatowej. Pomylisz się, szef jest niezadowolony, utrwala ci się myślenie, że błędy są złe. A w rezultacie dochodzimy do wniosku, że lepiej nic nie robić. Bo jak się nic nie robi to nie popełnia się błędów.

Ludzie, którzy całe życie nic nie robią, żeby nie popełnić błędu postępują tak jakby swoje życie pisali w brudnopisie. W rzeczywistości nie będzie nam dane przepisać naszego życia do czystopisu. Musimy od razu pisać na czysto. Im bardziej nasz zeszyt jest pokreślony i popoprawiany tym jest ciekawszy. Człowiek, który w swoim życiu popełnił wiele błędów, ma większe doświadczenie i jego życie jest ciekawsze i bardziej pełne. A co powiedzieć o człowieku, który nie popełnił wiele błędów ale i wiele nie przeżył …

Czy nie jesteśmy tymi, którzy tracą zbyt wiele ze swego życia. Czy nie rezygnujemy z wielu przeżyć z obawy przed porażką. Jeśli nie zrobimy czegoś nigdy nie dowiemy się czy mogło to przynieść dobry rezultat czy nie.

Nie jest źle upaść, źle jest nie podnieść się.

Podobnie można myśleć o problemach.

W mojej rodzinie ciągłe słyszało się narzekanie na problemy. Nawet niewielka rzecz urastała do rangi problemu nad którym się łzy wylewa. Martwienie się i narzekanie nie rozwiąże problemu, a nawet go pogłębia. Gdyż człowiek zmartwiony i zestresowany nie ma wystarczająco jasnego umysłu aby znaleźć rozwiązanie.

Wychowałam się w rodzinie gdzie było jeszcze gorzej. „kto winny” – to było najważniejsze zagadnienie. Czasami zastanawiałam się co by było gdyby dom stanął w płomieniach – wzięliby się za gaszenie czy zastanawiali kto zawinił!!!

Problemy trzeba traktować jak śmiecie pod nogami – zrobić krok i przejść nad nimi. Czy warto zatrzymywać się i grzebać w nich szukając kto winny???

Błędy, porażki, problemy są po to aby na nich uczyć się radzenia sobie w życiu.

Mówi się, że jedynym miejscem na świecie, gdzie są ludzie nie mającym żadnych problemów jest cmentarz.

Czy można sobie wyobrazić życie bez problemów, błędów i porażek? Otóż można. Kiedyś czytałam artykuł o życiu kobiet w bogatym, współczesnym haremie. Kobiety te są tak bogate, że dostają wszytko o czym zamarzą. Nie muszą nic robić bo wszystko robi za nie służba. Nie muszą pracować bo nie wypada, poza tym ich mężowie są bardzo bogaci.
Życie bez problemów – wstajesz rano, służba wszystko poddaje ci pod nos, chcesz nowy klejnot – dostajesz, chcesz futro – dostajesz. Co charakteryzuje życie tych kobiet – snucie się po domu bez celu i nuda!!!
W rzeczywistości tak żyć się po prostu nie da. Więc ludzie samy wymyślają sobie problemy, żeby coś się wreszcie zaczęło dziać!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *