Pewność siebie

Darmowy ebook Złotych Myśli do pobrania na temat pewności siebie. Seria dobrych porad na temat budowania pewności siebie.

Ludzie najczęściej nie rozumieją takich problemów i mają zwykle jedną radę: „przemóż się!” To tak jakby powiedzieć osobie, która boi się myszy, żeby dotknęła tego nieszkodliwego zwierzątka. Mysz jest nieszkodliwa, nie zrobi nam krzywdy, nie ugryzie, nie rzuci się, nie zarazi żadną chorobą (strach przed małymi zwierzętami i robakami jest uwarunkowany genetycznie, gdyż przenoszą one zarazki). Nie wiem jak leczy się fobie, ale na pewno nie wystarczy zmusić osobę, która się boi, aby dotknęła obiekt swojej fobii. Samo to nie wystarczy.

Ważne jest przygotowanie – nastawienie się, że nić się złego nie stanie, a wręcz spodziewać się czegoś dobrego. Oczekuj, że będzie dobrze, wyobrażaj sobie, wizualizuj. Najgorsze jest to, że osoba niepewna siebie spodziewa się czegoś złego a jeszcze gorsze z najgorszych to że po fakcie interpretuje zdarzenia na swoją niekorzyść.

Przemogę się i powiem coś głośno w towarzystwie. Ktoś coś powie, albo nikt nic nie powie, a ja sobie analizuję godzinami co to miało znaczyć. I dochodzę do wniosku – zawsze negatywnego – że na pewno się wygłupiłam, a ludzie przez grzeczność zmilczeli moją głupią uwagę. Warto zadać sobie pytanie czy to jest takie ważne? Czy aby nie marnuję czasu na analizę spraw mało ważnych.

Przemaganie się tak! ale trochę inaczej podchodzimy do tego:
Nie: „idę na imprezę i od razu zaczynam rzucać dowcipami i zabawiać towarzystwo”
Można sobie to codziennie wizualizować jeśli chcemy być kimś takim. Ale na pewno nie warto iść na imprezę i przysięgać sobie, że tym razem od progu zaczniemy zabawiać towarzystwo i stanie się cud i staniemy się duszą towarzystwa.
Nastawienie: ludzie są sympatyczni, przychylnie nastawieni, lubią mnie
Wyznaczyć sobie mały cel: porozmawiam z 1 osobą – i nic więcej
Po fakcie: nie analizować drobiazgowo (pamiętaj, ludzie interesują się głównie sobą i cudzego zachowania w ogóle nie pamiętają)

Zgadam się z tym, żeby unikać nadawania sobie etykietek – oczywiście tych negatywnych – bo pozytywne są OK.
Jeśli już ktoś ma taką skłonność to dobrze żeby zmienił je na pozytywne ale nie za bardzo.
Nie zgadzam się, że myśl „jestem nieśmiały” trzeba zmienić na „jestem duszą towarzystwa”. To za dużo! Nasz mózg tego nigdy nie przyjmie. Lepiej wykonać mniejszy krok: „dobrze się czuję w obecności innych ludzi”.

W ebooku Odrodzenie Feniksa jest lista różnych stwierdzeń i dokładny opis jak je zamieniać na pozytywne. Najpierw zamieniamy tylko na bardziej pozytywne. Dopiero jak już się przyzwyczaimy do tego pamiętamy aby zmieniać je jeszcze raz na entuzjastyczne.

Warto stosować metodę „nie muszę czegoś … „. Kiedy wypowiemy „nie muszę” to zawsze odczuwamy ulgę. Jest lepiej, nie muszę, mam to z głowy, mam spokój.
Nie muszę objadać się słodyczami. Nie muszę podjadać. Nie muszę palić papierosów. Nie muszę opowiadać dowcipów na imprezie. Nie muszę drobiazgowo analizować mojego postępowania. Nie muszę się martwić, czy u cioci na imieninach, nie zapomniałam się i nie położyłam łokci na stole.

Ja w ten sposób wyleczyłam się dawno temu z obżarstwa. „Nie muszę się objadać”, po prostu nie muszę.

Można to zastosować do eliminowania szkodliwych nawyków. Ważne jednak aby niekorzystny nawyk zastąpić czymś korzystnym. To musi być coś co lubimy.

Jeśli lekarz nam zabroni picia mocnej herbaty to nie warto zadręczać się „ja tak lubię mocną herbatę, jak będę bez tego żyć”.
Warto wymyślić sobie jakiś inny napój, zdrowy i super smaczny, który zastąpi mocną herbatę.

„Mam nadwagę, siedzę po całych dniach przy komputerze i nie cierpię ćwiczyć!!!” Trzeba zaprząc do roboty twórczy umysł i wymyślić coś co lubię a co wymaga ruchu. Ja np. chodzę po macie do masażu stóp w takt muzyki.

Czy naprawdę chcesz być duszą towarzystwa, sypać dowcipami, rzucać co chwila głupawe uwagi, żeby zwrócić na siebie uwagę? A może wcale nie chcesz? Może idziesz na imprezę aby poznać fajnych ludzi.

Ważne jest aby być sobą i nie starać się naśladować kogoś zupełnie innego. Fajnie mam się wyleczyć z nieśmiałości. Idę na imprezę i będę od progu duszą towarzystwa. Uczę się na pamięć dowcipów, może jeszcze parę głębszych dla kurażu, przemagam się i zaczynam coś gadać. Opowiadam dowcip i zapominam pointy bo jestem w stresie.
A po fakcie analizuję: ” jak ja się wygłupiłam”.
Czy to na pewno ja? Czy byłam sobą, czy raczej próbowałam zagrać kogoś innego?

Jestem w porządku taka jaka jestem. Jestem w porządku, gdy jestem sobą. A ludzie są różni. Im bardziej są róznorodni tym lepiej, tym ciekawiej i nie jest nudno.

A propos „u cioci na imieninach” przypomina mi się fajna metoda jaką stosuje rodzinka żeby kogoś totalnie przerazić na samą myśl o kontaktach z ludźmi.

Wchodzisz sobie do kuchni, na luzie, drapiesz się po brzuchu, ziewasz, przeciągasz się.
– Nie drap się po brzuchu.
– To co, przecież jestem w domu, nikt tego nie widzi (prócz was, kochana rodzinko)
– A jak będziesz kiedyś na przyjęciu, zapomnisz się i zaczniesz drapać się po brzuchu przy ludziach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jesteśmy dorośli i wiemy jak się zachować.

Uczymy się że naśladowanie, małpowanie, kopiowanie, ściąganie od kogoś jest złe. Mamy być oryginalni.
A nowoczesne metody mówią, aby obserwować innych ludzi i uczyć się od nich, naśladować.
I to jest dobra metoda.
Warto znaleźć osobę pewną siebie, obserwować i naśladować.
Nie musi to być jakaś szczególnie pewna siebie osoba (często nie wiemy jaki kto jest w głębi duszy) ale jeśli ktoś wypracował sobie skuteczne sposoby działania to warto je naśladować.

Wymyślić coś oryginalnego jest bardzo trudno. Lepiej nie czekać na olśnienie lecz wypróbować metodę, która jest skuteczna dla innych. Potem znacznie łatwiej ją zmodyfikować i dostosować do siebie.

Warto obserwować innych ludzi, jak się zachowują w grupie – jeśli dla nich takie zachowanie jest OK to dla nas też będzie.

Poza tym obserwowanie innych ludzi odciąga naszą uwagę od nas samych i zmniejsza koncentrowanie się na sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *