Jak się zmotywować

Oglądam sobie właśnie filmik Sebastiana Schabowskiego, który radzi jak sobie poradzić ze znudzeniam i niechęcią do robienia czegokolwiek.

Sebastian radzi jak się naenegetyzować rano  przed zaczęciem pracy:

  • wypij pół litra wody
  • ćwicz przez 30 minut
  • weź prysznic
  • zjedz zdrowe śniadanie – Sebastian radzi aby zrobić sobie w blenderze coś w rodzaju koktailu z warzyw
  • czytaj motywującą lietraturę przez 20 minut

Razem 2 godziny – czyli jak idziesz na 8 do pracy, wliczając dojazd trzeba wstać minimum o 5 rano. Zapewne to jest przyczyna dla której większość ludzi tego nie robi.

Ja się ostatnio zmobilizowałam i idę na 30 minutowy spacer z psem rodzinnym. Na początku po takim spacerze byłam totalnie wykończona. Teraz jest już dużo lepiej.

Osobiście uważam, że odkładanie spraw na później nie jest kwestią tego, że komuś się nie chce, że jest zmęczony, że woli oglądać TV. To są tylko wymówki.

Prawdziwe przyczyny to:

  • nie lubię tego – jeśli czegoś nie lubisz lub wydaje ci się nudne to znajdziesz tysiące wymówek. Mam koleżankę, która potafiła przepisywać ręcznie artykuły z gazet dla znajomych. Ale jak ją poprosilam żeby pomogła mi pisać listy do ludzi, to zawsze nie miała czasu.
  • nie czujesz sensu tego co robisz – nie ma namacalnego efektu od razu – szczególnie jeśli brak efektów utrzymuje się od jakiegoś czasu. Jak pozmywasz garnki to od razu są czyste, ale jak masz prowadzić blog z nadzieją że może kiedyś na nim zarobisz, to większość ludzi zaczyna od jutra. W moim przypadku wystawianie rzeczy na Allegro. Mam pare pomysłów co można wystawić ale wypisywanie tych formularzy jest nudne i praktycznie nic się (do tej pory) nie sprzedaję. Szkoda czasu.
  • obawa przed ośmieszeniem się i porażką – to jest największy problem. Mało tego czynność prowadząca do niepowodzenia lub ośmieszenia zaczyna wydawać się nudna i nieprzyjemna.

Np. produkty informatycznie – wszystko jest ok z motywacją dopóki się je tworzy, a potem leżą sobie na dysku i czekają. Samo zrobienie czego nie zajmuje wiele czasu, ale wstawienie czegoś gdzieś, nawet za darmo, zajmuje miesiące. Dosłownie miesiące.

Słyszałam że wielcy artyści palili swoje pierwsze prace. Nic dziwnego. Zawsze początkowe dzieła są marne. Więc nie ma się czym przejmować, niby, jeśli pierwsze dzieła się nie sprzedają. Ale jednak przezwyciężenie strachu przed ośmieszeniem się, krytyką jest zbyt wielki. Ponadto wielu ludzi obawia się, że jeśli coś zrobią to i tak nie przyniesie żadnych efektów i tylko stracą czas.

Moim zdaniem to jest główna przyczyna odkładania.

Kolejną rzeczą, którą radzi Sebastian jest to aby robić tylko to co może przynieść efekty np. w pieniądzach.

I to właśnie większość ludzi robi – idzie do pracy etatowej bo to im przynosi pieniądze, dzięki czemu mają z czego żyć.

Ja mam ogromną listę rzeczy do zrobienia związanych z emarketingiem, które teoretycznie powinny zaowocować jakimiś dochodami w mitycznej przyszłości, nie wiadomo kiedy. Robię to bo lubię, stało się to moją pasją. Mogę godzinami siedzieć przy komputerze. Ale skąd mam widzieć które z tych czynności przyniosą efekt.

Czy mam pisać dodawać wpisy na blogu? Czy zająć się pozycjonowaniem bloga? Czy tworzyć jakieś darmowe rzeczy?

ostatnio stworzyłam sobie listę w arkuszu kalkulacyjnym dokumentów googla. Podzieliłam moje rzeczy do zrobienia na tematy i poumieszczałam w poszczególnych arkuszach. W pierwszym arkuszu umieściłam tylko rzeczy priorytetowe.

Efekt jest taki, że ta lista jest tak duża, że zaczynam się gubić.

Dariusz Swierk radzi, żeby zapisywać pomysly, które przychodzą ci do głowy, tak aby nie odrywać się od tego co się robi teraz. Zapisuj pomysł i odłuż go na później. Tak robię, ale często jak mam pomysł to kipię entuzjazmem. A jak go zapiszę i wracam do niego po jakimś czasie to już brak mi entuzjazmu.

Zamierzam wprowadzić poradę, chyba Briana Tracy, żeby zająć się 1 rzeczą i robić ją do końca. Następną dopiero jak skończę tę jedną.

 

Jestem generalnie osobą energiczną, zmotywowana. Mam dużo energii życiowej, tyle że obawiam się że jest ona źle ukierunkowana. Zawsze znajduję sobie jakieś hobby, któremu poświęcam tyle czasu że mogłabym wziąć drugą pracę na pół etatu i zarabiać dzięki temu. No, ale druga praca na pół etatu nie jest tak ekscytująca jak hobby. Hobby ma to do siebie że tylko traci się pieniądze i czas, ale za to jest przyjemne.

Troche mnie już zaczynają irytować te hasła wielkich marketerów internetowych typu: przestań oglądać TV i weź się do roboty. Tak jakby to brak sukcesów większości ludzi brało się z tego, że tak naprawdę nic nie robią. Szczerze mówiąc coś w tym jest. Większość ludzi kupuje kurs za kursem, książkę za książką i nic z tego nie ma. Może to brak żyłki do biznesu. To chyba jest to.

Jakieś 2 lata temu koleżanka zaraziła mnie ideą ebiznesu. Obie byłyśmy tak samo entuzjastycznie nastawione na początku. Mam telepracę, która polega na tym, że pracuje się tak na prawdę cały dzień. Początkowo wydawało mi się ze nie znajdę czasu. Ale udało się. Tak sobie zorganizowałam czas, że cały wieczór mogę poświęcać na studiowanie ebiznesu i próby wprowadzania go w życie.

jakie są efekty po 2 latach – obie wystartowałyśmy z tego samego poziomu i obie jesteśmy na tym samym

  • poświęcam na sprawy związane z ebiznesem, tworzeniem blogów, programy partnerskie,budowanie listy, czytanie ebooków i kursow cały wolny czas w wieczory i weekendy – efekt: zarobki na poziomie zerowym
  • moja koleżanka zajmuje się swoją rodziną, pomaga chorej osobie, odwiedza ją w szpitalu, wozi na zabiegi itp – na ebiznesie oczywiście też nic nie zarobiła bo nic nie robi w tej dziedzinie.

To co piszę nie jest zbyt motywujące, ale ten blog mało kto czyta więc nie ma sięczym przejmować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *