Jak się zmotywować do dzialania i przestać odkladać?

Często spotykam się z tym, że znajomi odmawiają kiedy ich o coś proszę. Albo obiecują a potem tego nie robią. Usprawiedliwiają się, że nie mają czasu. A potem w rozmowie wychodzi, że spędzają czas na czymś zupełnie innym. W duchu myślę sobie: „ Dla mnie nie masz czasu a marnujesz czas na jakieś totalne bzdury”. To co mi się wydaje bzdurą, dla kogoś innego może być przyjemny zajęciem, nad którym warto siedzieć nawet godzinami. Każdemu co innego się podoba i nie pozostaje nic innego jak zaakceptować ten fakt.
Robimy chętnie to co lubimy a odkładamy w nieskończoność to czego nie lubimy.
Rewelacyjne rozwiązanie problemu odkładania na później i motywowania się znalazłam w świetnej książce Umysł jak z niego wreszcie korzystać Richarda Bandlera.

Richard Bandler pytał różnych ludzi co ich motywuje do wstawania rano z łóżka. Większość wyobrażała sobie, że jeśli nie wstaną to spóźnią się do pracy. Potem wyobraźnia podsuwała im coraz gorsze konsekwencje i w końcu te niemile uczucia zmuszały ich do wstania z łóżka. Natomiast jedna osoba wyobrażała sobie, że cały dzień będzie miły i udany. Dzięki tym pozytywnym uczuciom wyskakiwała z łóżka o świcie bez żadnych problemów. Ta sama osoba wypełniała PIT jeszcze w styczniu ciesząc się, ze za chwilę będzie miała to z głowy. Z każdą wypisaną liczbą cieszy się, że wpisanie jej przybliża szczęśliwy moment wypełnienia PITu.
W książce Zjedz tę żabę, Brian Tracy radzi aby najpierw zrobić zadania, które są najmniej przyjemne i okropne. Jeśli to zrobisz będziesz mieć to z głowy i cały dzień masz wolny na przyjemniejsze zadania. Jeśli zaś tego nie zrobisz i odkładasz w nieskończoność, to myślisz o tym ciągle. Niewykonane zadanie wisi ci nad głową. Oczekujesz czegoś nieprzyjemnego bo stoi przed tobą nieprzyjemne zadanie, które w końcu musisz zrobić. Żyjesz z poczuciem, że wisi nad tobą miecz Damoklesa, który w końcu spadnie jeśli będziesz za długo zwlekać.
Jednak im bardziej myślisz, że czeka cię okropne zadanie tym bardziej zwlekasz i odkładasz.

Ja zwykle wypełniam PIT w ostatniej chwili. Jak mam się za to zabrać to przychodzą mi do głowy straszne wizje, że się na pewno pomylę, będą mnie wzywać, stracę czas, już nie wspominając o gorszych konsekwencjach. Dlatego odkładam do ostatniej chwili.

Robert Bandler w znakomitej książce Umysł, jak z niego wreszcie korzystać jest zwolennikiem prostych metod. Strasznie ochrzania psychologów, którzy męczą pacjenta długotrwałymi sesjami, zamiast zastosować proste metody. M.in. R.Bandler podaje rewelacyjny, kilkuminutowy sposób pozbycia się każdej fobii. Sposób ten oparty jest na zasadach NLP.
Podaje również prostą metodę radzenia sobie z nieśmiałością. Osoba nieśmiała, spodziewa się, oczekuje, że nowo spotkani ludzie jej nie polubią i będą niemili. Najczęściej tak nie jest. Dlatego wystarczy wyobrażać sobie i oczekiwać czegoś wręcz przeciwnego, że nowo spotkani ludzi są mili i przychylnie do nas nastawieniu. W odróżnieniu od radzenia sobie z fobiami, ten sposób nie zadziała jak ręką odjął, od razu. Trzeba go ćwiczyć, ale jest skuteczny.

Wracając od okładania w nieskończoność, Richard Bandler radzi aby stosować 2 zabiegi. Po pierwsze skupiać się nie na samym wykonaniu nieprzyjemnej lub nudnej rzeczy, lecz na chwili po jej wykonaniu. Wtedy czujesz ulgę, cieszysz, że masz to już za sobą. Jeśli masz posprzątać mieszkanie to pomyśl o tym jak będzie ładnie i czysto gdy to już zrobisz. Nie skupiaj się na samej czynności, że trzeba się namęczyć, ubrudzić i ile czasu to będzie trwało.
Ważny jest też drugi zabieg. W czasie wykonywania niemiłej czynności rozbij ją na części i po wykonaniu każdej cząstki powtarzaj sobie, .że masz to już z głowy, jedna rzecz odfajkowana. Masz już o jedną rzecz mniej. Jesteś coraz bliżej do skończenia. Każda wypełniona rubryka w Picie zbliża cię do skończenia go.
Warto się też nagradzać i myśleć co zrobię potem, gdy już się uporam z niezbyt przyjemną czynnością.

W przypadku wypełnianiu PiTów, płaceniu rachunków jest jeszcze inny, mały zabieg, który niweluje odkładanie. Jeśli masz wykonać jakieś sprawy urzędowe, wszystkie potrzebne do tego przedmioty połóż obok siebie na biurku. Zrób to poprzedniego dnia wieczorem. Zbierze wszystko czego potrzebujesz: długopis, kalkulator, wszystkie dokumenty, które są potrzebne. Podświadomość, jeśli nie chce czegoś robić, wymyśla wymówki. „Teraz nie będę wypełniać PITu lub płacić rachunków bo poszukanie wszystkich dokumentów, wyciągniecie ich z szuflad, zajmie sporo czasu a mam inne rzeczy do zrobienia. Najpierw zrobię inne rzeczy”.
Naszykowanie wszystkiego pozbawia podświadomość wymówki.

W bardzo wielu przypadkach pomaga prowadzenie listy. Ale, ważna rzecz, lista musi być rozbita na mniejsze czynności. Wtedy odkreślasz już zrobione i cieszysz się z każdej wykonanej czynności i z tego że lista już zrobionych rzeczy rośnie.

W pracy wykonuję czasem żmudne czynności i każdą wpisuję do raportu. Nie mam problemu z motywacją bo skupiam się na raporcie i na tym żeby rosła ilość zawartych w nim rzeczy. Cieszę się gdy wpisuję kolejną wykonaną rzecz do raportu.

Natomiast mam kłopot z wyznaczaniem sobie innych zadań. Ma wrażenie, ilość rzeczy które sobie zaplanowałam rośnie i za chwilę przywali mnie to jak wielka góra. Tych rzeczy jest tyle do zrobienia, że chyba nie podołam a wykonanie ich zajmie lata. Przyczyna jest taka, że wyznaczam sobie zadania zbyt ogólnie, np. zrobić mini stronę na jakiś temat. To zadanie składa się z wielu małych czynności: wybrać szablon, zrobić stronę lub zainstalować wordpressa, napisać pare artykułów, dodać linki partnerskie. Gdybym rozpisała to zadanie na czynności, miałabym satysfakcję z każdej odhaczonej rzeczy. Zadanie zapisane jako całość przenoszę zaś na kolejny dzień jako nie zrobione. Mam poczucie, że ciągle nawalam. Znowu czegoś nie skończyłam. Chociaż w rzeczywistości połowa zadania jest zrobiona.

2 Comments

  1. Adrian

    Witam widzę że trafiłem na świetny wpis. Metodą, którą ja stosuję ma na celu przywołać do głowy indywidualny rozwój zdarzeń w dwóch wersjach. Wybiegamy lekko w przyszłość w myślach i w pierwszej wersji podejmujemy działanie i wyobrażamy sobie co byłoby gdybyśmy wykonali pewne działanie. A w drugiej wersji wyobrażamy sobie co byłoby gdybyśmy nie podjęli się tego działania.

    Uświadom sobie swoje wyzwanie do, którego brakuje Ci motywacji. I zobacz w myślach co się dzieje gdy podejmujesz działanie, a potem wyobraź sobie co stałoby się przypuszczalnie, gdyby Twoje działanie nie byłoby podjęte. Czujesz różnicę?

    To na mnie działa. Pozdrawiam serdecznie

    1. admin

      super metoda, muszę sobie zapamiętać i zastosować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *