GVO opinia

Jakiś czas temu szukałam w google opinii na temat gvo, wpisując hasło „gvo opinie”. Niestety nic nie znalazłam. Czyżby nikt nie miał wyrobionego zdania, czy nikt nie wypróbował tego systemu. Zamiast tego w sieci jest mnóstwo peanów pochwalnych i zachęt jak wspaniały jest to system zarabiania. Natomiast żadnych konkretów czy opinii użytkowników gvo.

Gdy we wrześniu zeszłego roku pojawił się ten system uznałam że to totalna ściema i namawianie ludzi do bzdur. Nawet skłóciłam się z jedną osobą, która skrytykowała mnie, że nie jestem otwarta na nowe rzeczy. Ktoś rzucił uwagę, że jest to groszowy koszt i że tyle przeciętna kobieta wydaje na paznokcie.

O cenach nie ma co dyskutować bo jest to kwestia czego kto potrzebuje. Tu cena jest w gruncie rzeczy porównywalna.

Rok temu sprawa ta była mocno reklamowana i nie sposób było nie zwracać uwagę na system zarabiania w gvo, zwany host then profit. Kiedy bardziej zapoznałam się z parametrami technicznymi gvo, zmieniłam zdanie.  Opinię na temat gvo zmieniłam też pod wpływem webinaru zachwalającego ten system. Pod wpływem haseł perswazyjnych uznałam, że rzecz jest fajna (szczególnie że rozglądałam się akurat za hostingiem) i w końcu zarejestrowałam się.

Od razu wzięłam się do pracy. Trzeba korzystać z tego co się poleca innym. Dlatego od razu zaczęłam tam tworzyć blogi i strony www. Poświęciłam sporo czasu na zorientowanie się jak wszystko działa. Nagrałam też sporo filmików instruktażowych jak się zarejestrować, jak założyć konto, jak założyć bloga itp. Byłam chyba jedną z pierwszych osób, które tworzyły nagrania wideo na ten temat. Potem widoe zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu.

Zaczęlam też reklamować gvo na Facebooku, bombardować zachętami listę mailingową. I tu zawsze usłyszysz hiobowe ostrzeżenie: nie wolno spamować bo ludzie się zniechęcą. Kilkakrotnie napisałam o gvo na FB. Czy to spamowanie czy raczej za mało?  Odbywał się jakis sławetny webinar, gdzie zebrało się ponad tysiąc ludzi. Dwoiłam się i troiłam, żeby zapraszać ludzi na ten webinar. Sukces był ogromny. Po tym webinarze zaczęły przychodzić newslettery jaki był to ogromny sukces. Zarejestrowało się ok. 100 osób ale … 80% z nich do kilku głownych bohaterów tego programu. Nagrywanie wideo, wysyłanie mailingów, linki na blogach, rozmowy ze znajomymi prywatnie – działania zapewne niewystarczające bo nie przyniosły żadnego rezultatu.

Jaka jest moja opinia o gvo po roku uczestniczenia w systemie:

  1. parametry techniczne – bez zarzutu, duża przestrzeń dyskowa, duży transfer, wszystko działa dobrze, żadnych awarii. Łatwy w obsłudze cpanel. Cały panel administracyjny został szybko przetłumaczony na polski co jeszcze ułatwiło korzystanie. Nie stworzyłam tam żadnego skomplikowanego systemu informatycznego – tylko zwykłe blogi i strony www – więc nie mogę powiedzieć jak się sprawdza w takim przypadku.  Jeśli chodzi o stronę techniczną hostingu jestem bardzo zadowolona.
  2. pokój konferencyjny – dokładnie przestudiowałam jak działa i umówiłam się z koleżanką, że zrobię webinar na próbę dla niej, przy okazji pokazując jej jak pare rzeczy zrobić. Okazało się, że większości nie widziała bo webinar szybko przestał działać. Szczególnie zależało mi na opcji gdzie można na webinarze pokazać pulpit mojego komputera. Okazuje się, że ta funkcja tak spowalnia działanie webinaru, że nie da się z niej korzystać. Myślałam aby wykorzystać tę funkcję aby pomagać ludziom w sprawach technicznych pokazując im jak się różne rzeczy robi. Nie zdało to egzaminu. Zamiast tego korzystam ze Skype co jest znacznie wygodniejsze. Nie czuję się na siłach aby prowadzić webinary. Zresztą webinar na 5 osób byłby raczej mało użyteczny.
  3. autoresponder – nie mogę nic powiedzieć bo nie zaczęłam z niego korzystać. Hasło że „lista to złoto internetu” jest mocno przereklamowane. Przeciętni ludzie zapisują się na listę, czytają newsletter ale niczego nie kupują. Dostaję bardzo często pytania, prośby o rady czy pomoc w drobnych sprawach od ludzi z listy mailingowej (założonej gdzie indziej). Prawie zawsze odpowiadam i staram się pomóc w miarę możliwości.  Lista jest dość spora ale nie zarabia. Rozbudowałam kolejkę wiadomości o linki, odnośniki do pp. W ciągu 2 miesięcy efekt jest zerowy.
  4. wideo – serwis gvo pozwala w pakiecie podstawowym na wgranie tam 5 nagrań wideo. Zupełnie nie przychodzi mi do głowy do czego to wykorzystać. Argumenty że YouTube nagle przestanie istnieć i ze wstawione tam nagrania nie są już moje, można chyba miedzy bajki włożyć.
  5. auto instalacja bloga wordpress – oglądałam to na samym początku i wtedy nie było tam możliwości zainstalowania WP w wersji polskiej, więc jest to raczej bezużyteczne. Może teraz wersja polska już jest.
  6. zarabianie – zarobiłam przez rok imponującą kwotę zero zł, której nawet nie mogę wypłacić bo nie mam 2 ludzi w swojej strukturze. Zagadnienia mlm nie są moją pasją. Aczkolwiek jednym z głównych haseł reklamowych był, że właściwie nie potrzeba tu zapisywać ludzi. Jest to matryca, która pozwala zapisać tylko 4 ludzi do siebie. Reszta zapisanych wpada do struktur downlinów. W ciągu roku do mojej struktury nie została dopisana ani jedna osoba. Dlaczego tak sie dzieje? Ludzie powyżej w strukturze nie dopisują nikogo? Czyli trafiłam na kiepską gałaź. Albo ta galąź została odcięta bo upline może zdecydować gdzie idą jego nowozapisani.
  7. sponsor – w mlm sponsor powinien w teorii pomagać downlinom. Napisałam kilka razy maila do osoby będącej wyżej w strukturze. Jest to znana osoba w ebzinesie. Pokorespondowaliśmy sobie miło i sympatycznie na zasadzie rozmowy. Poza paroma zdawkowymi radami o żadnej pomocy, kierownictwie, współdziałaniu nie było mowy. W sumie to optymistyczne bo znaczy że w GVO nie potrzeba kierować strukturą i uczyć ludzi.
  8. chat i forum – jest oczywiście forum i chat związany z gvo. Z chatu musiałam się wypisać bo na początku był bardzo aktywny a objawiało się to ustawicznymi sygnałami dzwiękowymi uniemożliwiającymi normalną pracę na komputerze. Forum istnieje chociaż praktycznie nikt tam się nie udziela.
  9. szkolenia ebiznesowe gdzie każdy może nauczyć się jak zarabiać w sieci i w końcu zacząć zarabiać. Próbowałam kilka razy dosiedzieć do 2 w nocy aby wziąć udział w webinarze amerykańskim ale jakoś nigdy mi sie to nie udało. Potem miałam problem techniczny (nie związany z gvo) z oglądaniem webinarów i przestałam brać udział w webinarach polskich na pare miesięcy. Ostatnio włączyłam się w nadziei, że się czegoś dowiem, nauczę. Okazało się, że jest to webinar zachęcający nowe osoby do zarejestrowania się czyli wysłuchałam godzinnego wykładu o korzyściach, obietnicach zarabiania itp. Kilka miesięcy temu odbywał się mocno reklamowany webinar z Mike Filsane. Opowiadał on oczywiście o zarabianiu przez internet. Jego sposób na zarabianie w sieci wygląda w skrócie tak: załóż bloga, zarejestruj sie w jakimś programie partnerskim, dodaj na blogu linki partnerskie i kasa zaczyna płynąć. Zrobiłam dokładnie to samo ale kasa nie płynie.

Na ostatnim webinarze padła taka uwaga, że większość ludzi w ogóle nie korzysta z narzędzi GVO choćby z hostingu, tylko stara się budować strukturę. Można i tak.

W kolejnym wpisie opiszę jakie argumenty usłyszałam aby sie zapisać do jednego z wielu mlmów.

 

27 Comments

  1. Zenia

    Witaj Małgorzato 🙂
    wpadłam na Twoją stronkę w poszukiwaniu informacji o gvo. Dziękuję za wyczerpującą opowieść o Twojej twórczej pracy. Odnalazłam w niej nieco siebie. Od pewnego czasu, bowiem próbuję swych sił w e-biznesie. Nie, nie jestem na tak zaawansowanym etapie, jak Ty. Raczej na etapie poszukiwań i zdobywania wiedzy. Wiesz, jak to „baba” myśli, szuka, a z decyzją czasem gorzej 🙂 Ale myślę, że znajdę dobrą drogę dla siebie. póki co głównie zbieram informacje, rady, opinie i wiedzę. Uczę się, a Twoje uwagi są bardzo cenne, dzięki. Znalazłam w nich wiele inspiracji do przemyśleń. Będę tu zaglądać 🙂

    1. admin

      Tzw. ebiznes to ściema. Poza tym cała ta fala szału na temat ebiznesu rozumiagnego jako kasa za nic nie robienie czy dochód pasywny, już minęła. Chyba już wszyscy się przekonali, że to nie dziala. Trzeba prowadzić normalny biznes, który dodatkowo działa w sieci. Zarabiaja tzw. guru ebiznesu ale do tego trzeba mieć inklinacje gwiazdorskie. Każdy marzy żeby być gwiazdą ale w głębi duszy tylko nieliczni radzą sobie jako gwiazdorzy.

  2. Zenia

    E-biznes to ściema? No, to moje nadzieje prysły? Podniosłeś mnie na duchu 🙂
    Ale nie omieszkam donieść o pierwszych sukcesach 🙂 Nie, nie jestem naiwna. Już trochę poczytałam tu i ówdzie, wysłałam ileś tam maili i dostałam różne oferty. Wiem już, że większość to nic nie warte propozycje sprowadzające się do poszukiwań kolenych polecających. Ale jest też sporo ciekawych propozycji. Jedno pewne ani w realu, ani w sieci nie ma nic bez pracy. Czasem potężnej pracy.
    A przy okazji: jak Ci na imię adminie? 🙂

  3. Małgorzata

    Mam na imię Malgorzata. Czasem się zastanawiam czy u mnie brak sukcesów nie jest spowodowany upierdliwością tej pracy.
    Jeszcze 2 lata temu mamiły nas wszystkich hasła: dochód z pasji. Zarabiaj na swojej pasji!!!!
    Każdy marzy aby jego pasja stała się pracą ale tak się nie da w 100%. Przynajmniej połowa pracy to administracja, praca papierowa, księgowość, załatwianie spraw. Rzeczy żmudne, nudna ale konieczne.
    Poeta pisze wiersze i to jest pasja. Ale musi znaleźć wydawcę, reklamować się, dzwonić, pisać, chodzić na spotkania, zajmować się rozliczeniami, księgowością, doglądać interesów.

    Niestety w ebiznesie jest bardzo mało z pasji. Myslę, że ludzie którzy zarabiają po prostu lubią pieniadze albo lubią robic te wszsytkie nudziarstwa. Jeszcze pół biedy gdy kogoś pasjonuje copywriting.

    Moją pasją jest tworzenie blogów, pisanie tekstów, tworzenie motywów dla wordpressa i joomli itp.

    Dla mnie te wszystkie zagadnienia związane z szukaniem klientów, sprzedażą, wysyałiem maili to nuda i koszmar.
    Żeby zarabiać na pp trzeba wstawić dziesiątki linków na blogi, wysyłać maile do listy mailingowej i to nie jeden raz. Maile trzeba wielokrotnie ponawiać. Mowi się, że ludzie kupują dopiero gdy się im 7 razy przypomni. Trzeba te teksty i linki wklejać wszędzie, na facebooku, na forach. Po prosut nie potrafię się zmusić do tego.

  4. Małgorzata

    Jeśli ktoś myśli że stworzy blog, wstawi pare benerów i odklejany róg i kasa poleci, to jest w błędzie.
    Ebiznes to ciągle i uporczywe nękanie ludzi.
    Jak to jest że masz 2000 ludzi na liście, wysyłasz mailing i nikt na niego nie reaguje. Bo trzeba ten mailing wysłać kilka razy. Poza tym ludziom się nie chce tego czytać. Od dawna już kasuje wszystkie maile z list albo wstawiam je do katalogów „na później”. Tego jest po prostu za dużo.

    Co do GVO to jednak rezygnuję. Nie da się na tym zarobić, chyba ze będziesz całe dnie słać maile na cały świat.
    Ebiznes jest tylko dla ludzi, którzy pasjonują się sprzedażą i mają żyłkę do sprzedaży.

  5. Zenia

    Początek moich poszukiwań zajęcia w internecie wcale nie wiązał się ze sprzedażą. Nawet przez chwilę o tym nie myślałam. Ot, gdzieś tam co i rusz przewijał się temat, że przyszłość ma tzw. praca zdalna. Pracodawca obniża koszty, pracownik ma elastyczny czas pracy itd. Pomyślałam sobie: fajnie, coś dla mnie! I zaczęłam szukać. Póki co nie znalazłam 🙂 Ale dzięki tym poszukiwaniom zdobywam wiedzę. Ogromną. Poznaję ludzi choćby Ciebie. I uczę się od nich. Może nie zatrudnię się u jakiegoś zdalnego pracodawcy, a znajdę jakąś niszę dla siebie? Mam na to ogromną ochotę 🙂 Niekoniecznie musi to być coś co lubię, byle by było ciekawe, bo masz rację pisanie setek wpisów na forach, wysyłanie setek maili i nękanie nimi swojej listy mailowej nie jest pasjonującym zajęciem 🙂

  6. Małgorzata

    Podjęłam ostateczną decyzję aby zrezygnować z GVO. Technicznie hosting jest ok, pozostałe ich „atrakcje” mało przydatne. Skoro przez rok nie udało mi się znaleźć downlinów to już się nie uda.

    Tworzę strony www dla klientów i często proszą o doradzenie dobrego hostingu. Niestety GVO jest dla każdego za drogi. Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś lekką rączką chciał droższy hosting, jeśli można mieć tańszy. Nie jestem w stanie z czystym sumieniem wmówić komuś żeby wybrał droższą usługę, skoro można mieć to samo taniej, a to całe „zarabianie” to pic na wodę. Poza tym mam wrażenie, że gdybym zaoferowała komuś droższy hosting twierdząc że tam jest pp czy mlm gdzie można zarobić to wyjdę na nieprofesjonalną i niepoważną mitomankę.
    Z kolei znajomi, którzy zakładają sobie jednego bloga bo chcą sobie pisać w sieci dla przyjemności to też nie potrzebują armaty na mrówkę.

  7. Zenia

    Z GVO zetknęłam się kilka m-cy temu i wciąż mam z nimi kontakt – jednostronny. Kilka razy byłam bliska decyzji, aby się do GVO przyłączyć, ale wciąż tego nie czułam, takie miałam mieszane uczucia. Szukałam informacji na temat gvo. Znalazłąm mnóstwo zaproszeń i pochwalnych opinii. Dopiero na Twoim blogu spotkałam opinię z dystansem i myślę, że obiektywną. Więc chyba dam sobie narazie spokój.

  8. Adam

    Witam!
    A gdyby ktoś za zarejestrowanie się do GVO zaoferował dodatkowo szkolenia do zarabiania w internecie oraz dostęp do zamkniętej grupy na facebooku,gdzie możesz pytać o wszystko i liczyć na każdą pomoc,wiadomo w grupie można osiągnąć więcej to chyba warto zaryzykować?
    Pozdrawiam!

    1. admin

      Przecież to jest od początku. Są szkolenia w sobotę i chyba w czwartek. Ale co z tego. Jakieś 3-4 tygodnie temu weszłam na webinar w sobotę. I czego się dowiedziałam – przez godzine była gadka o tym jak warto wejść do GVO. Ja się tym interesowałam bardzo intensywnie przez ostatnie 3 lata. Szkoleń o zarabianiu jest masa, sporo darmowych. Na darmowych nagraniach jeden ze znanych guru mówi dokładanie co robić krok po kroku. I co z tego.
      Zanim wejdziesz do gvo czy innego mlmu zadaj sobie pytanie czy twoją pasją życiową jest sprzedaż, namawianie ludzi do kupienia czegoś co nie koniecznie jest im potrzebne. Moją nie i dlatego nic nie zarobiłam w gvo.
      Tzw. „zarabianie przez Internet” to jest nic innego jak sprzedaż czyli zajęcie trudne, pracochłonne i czasochłonne, mało pasjonujące i mało ciekawe.
      Niektórzy ludzie lubią sprzedaż, zdobywanie klientów, pasjonuje ich presfasja i mogą to robic całe dnie i osiągają sukcesy.
      Co do grupy to na pewno grupa jest w stanie wiele osiągnąć.
      Ale to musi być grupa która działa razem a nie na zasadzie, że twój niby sponsor cie złapie i na tym sie jego sponsorowanie kończy. W każdej pracy nowicjusz musi się nauczyć i musi dostawać od szefa polecenia, dopóki się nie nauczy i nie będzie mógł pracować samodzielnie. A w mlm mówi sie ludziom, ze towar się sam sprzedaje bo znajomi polecają znajomym!!!!
      Ja pare razy napisałam maila do sponsora w gvo – tego wyżej bo bezpośredni sponsor raczej mało sie zna – otrzymałam tylko ogolniki i stwierdzenie że muszę sama zdecydować czy zrezygnować czy nie.
      Co do szkoleń technicznych to one niestety nic nie dają. Akurat mnie nie są potrzebne, bo się na tych sprawach znam. Na początku natworzyłam sporo darmowych video i poradników. Potem inni zrobili to samo i tych poradników namnożyło się. Naobiecywałam, ze będe pomagać w założeniu bloga itp. Odzew był żaden.
      Ja nie odnowiłam abonamentu w gvo. Jestem na etapie przenoszenia blogów, które tam zrobiłam. Trochę żałuje bo pod względem technicznym gvo jest bardzo dobre. Ale po prostu nie potrzebuje 2 drogich kont hostingowych (są tańsze).

  9. Adam

    Witam!
    Mi nie chodziło o szkolenia te co są w gvo w czwartek czy w sobotę,tylko o dodatkowe które zaproponował mi bezpośredni sponsor.Nie miałem pojęcia prawie o niczym ale chciałem spróbować i jakoś dodatkowo zarobić,bo potrzebowałem dodatkowych dochodów.Przeszedłem szkolenie dla początkujących,później zacząłem dla zaawansowanych i tutaj okazało się że można zarobić,ale trzeba poświęcić dużo czasu,a ja niestety go nie mam.Mogę na to poświęcić 2 góra 3godziny dziennie,niestety to za mało,więc chyba moja przygoda w gvo się zakończy.Będę szukał innej drogi do dodatkowych zarobków.
    Pozdrawiam

  10. Kasia

    Witam 🙂
    Ja uważam, że ile osób tyle opinii. Weszłam do GVO jakiś czas temu po długim namyśle, nie była to pochopna decyzja, tylko dobrze rozważone wszystkie „za” i „przeciw”. Niestety sponsor, który obiecywał złote góry jeżeli chodzi o pomoc nie pomagał mi w ogóle. Jako że jestem zupełnie zielona w sprawach technicznych, stałam w miejscu i sama szukałam w internecie podpowiedzi jak zrobić to, czy tamto.
    Po jakimś czasie dostałam propozycję od innej osoby z GVO i założyłam nowe konto w jej strukturze. I to właśnie był strzał w 10 🙂 Teraz oprócz tego co wszyscy mają w ofercie GVO, czyli szkoleń, czatu itp, mam prawdziwą pomoc. Człowiek, w którego strukturze jestem stworzył na Facebooku grupę z dostępem tylko dla członków. W każdej chwili mogę zadać pytanie i zawsze dostanę odpowiedź. To dla mnie bardzo ważne. Kiedy robię coś na blogu i nagle utknę, piszę pytanie i za chwilę wiem co zrobić i to krok po kroku. Wszyscy członkowie tej grupy otrzymali od sponsora dostęp do jego szkoleń, w których jest mnóstwo wiedzy, co robić czego unikać, jak rozwiązywać problemy techniczne.
    Tak więc uważam, że jest bardzo dużo czynników, które decydują o naszej opinii na temat GVO. Jeżeli by mnie ktoś spytał jakiś czas temu. to powiedziała bym, że to lipa i nic się nie da zarobić. Spytacie dzisiaj, powiem że to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu 🙂
    Webinary sobotnie nie służą dostarczaniu wiedzy jak zbudować swój biznes, ale właśnie pozyskiwaniu nowych partnerów. Na nie zapraszasz ludzi zainteresowanych ofertą żeby mogli poznać więcej szczegółów na temat GVO. Natomiast te w czwartki są przeznaczone dla członków GVO i pomagają im rozwiązywać problemy dotyczące budowania biznesu, głównie techniczne.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę sukcesów w budowaniu biznesu internetowego, jakikolwiek by on nie był 🙂

    1. admin

      Ja po długim namysle zrezygnowałam z GVO. Powód podobny jak wyżej. Moim sponsorem jest moja bliska koleżanka, która ma taki sam talent do ebiznesu jak ja więc nie oczekiwałam od niej niewiadomo czego. Ale nad nami była znana postać w ebiznesie i człowiek, który twierdzi, że dużo zarabia na gvo. Niestety zero pomocy,zero wsparcia. Do tego obietnice, że ludzie będą spadać z góry i będą dopisywani do mojego konta, okazało się nieprawdą.

      Ja nie potrzebuję wsparcia technicznego bo pracuję jako webdesigner, czyli nie potrzebuję porady jak założyć bloga itp. Na Gvo miałam bardzo wiele blogów i przeniosłam je bez trudu na inny hosting. Widziałam oferty ludzi, którzy obecywali wsparcie. Ale już nie chcę ryzykować od nowa przenoszenia blogów i stron.

      Zależy co dla kogo jest potrzebne i jak podchodzi do sprawy. Na pewno pomoc i wsparcie techniczne jest dla wielu osób bardzo ważne. Koszt hostingu jest porównywalny a jak jeszcze ktoś pomoże przy robieniu blogów to przecież sama korzyść. W końcu jest to hosting jak każdy inny i zupełnie dobry. Można w sumie traktować go jako miejsce na strony a nie sposób na zarabianie.

      Nie radzę jednak popełniać błędu, który ja zrobiłam, i nie oplacać gvo na caly rok. Wtedy można zrezygnować, gdy po paru miesiącach okaże się, że nie ma z tego zarobku.

  11. Artur

    cóż, podejrzewam że część osób jest w sieci smutna kiedy zapisuje się do gvo i nie dostają potem pieniędzy za to że są:)

    wykupiłem abonament, zainstalowałem jak narazie 2 strony kolejne dwie wkrótce

    kilka mam na innym hostingu i w porównaniu z nim ten gvo wydaje mi się jak mercedes ale mam akurat inny w dość taniej firmie

    panel dość wygodny

    pomoc ok, szkoda że trzeba nieraz czekać na odp.

    co do autorespondera.. piszesz że posiadanie listy to rzecz prereklamowana… hmm widocznie wysyłasz oferty nie tego czego szukają

    nie wyobrażam sobie by nikt nie skorzystał z oferty jeśli mam np. 1000 osób na liście zainteresowanej konkretnym tematem i na ten konkretny temat znalazłem odpowiedni program partnerski

    nie wiem jaka to lista i jak zebrana ale sądze że jakiś element zawodzi

    co do autorespondera gvo, korzystałem dotąd z benefitera, freebota i kupionego na allegro programu w porównaniu z nimi gvo jest bardzo dobre
    łatwo zakładasz nowe projekty, łatwo dodajesz wiadomości , generujesz formularze(

    panel autorespondera na początku co nieco przytłaczał ale da się przyzwyczaić, oczywiście jeśli masz zamiar działać na większą skale trzeba zrobić upgrade po na początek w abonamencie masz 500 subskrybentów, to ok jeśli zaczynasz lub masz wąską niszę, lub na newsletter dla firmy ale na marketing nieco za mało

    hosting filmów? piszesz że nie wiesz po co, ale przypominam że to przecież narzędzia dedykowane marketerom
    nie wszystko wrzucisz na youtube
    osobiście gdybym nagrał coś na czym chce zarabiać albo dzielić się z konkretną grupą to nie chciałbym tego trzymać na youtube

    co do pokoju konferencyjnego, 5 osób jednocześnie dla małej firmy wystarczy, do pracy w ebiznesie w grupie też, jeśli chcesz zarabiać na webonarach robisz upgrade i działasz

    wiec, masz tu wszystkie narzędzia do pracy w internecie, w podstawowym pakiecie to kost porównywalny do solidnego hostingu w polsce(samego hostingu)

    co do programu partnerskiego to sory, ale nikt nie będzie budował go za mnie:)

    przecież programy partnerskie mają też home.pl, nazwa.pl i tam jeśli nic nie zrobisz to nie zarobisz prawda? więc najlepiej tak do tego podejśc, i nie powinno się promować gvo jak mlm, bo nie chodzi tylko o wprowadzenie kogo się da bo wtedy to już piramida:) hostujesz potem zarabiasz więc to program partnerski pod konkretną grupę docelową

    ale przedewszystkim narzędzia

    1. admin

      Mlm czy program partnerski działają na podobnych zasadach. Niestety w obu przypadkach jest to praca trudna, wymagająca dużo pracy, czasu, poświęcenia. Ale myślę, że ludzie sobie już zdają z tego sprawę.
      2 lata temu ludzie się zachłysnęli „zarabianiem w sieci”, że takie łatwe, przyjemne i pieniądze spadają z nieba. Niestety tak nie jest. Cała ta idea polega na znajdowaniu downlinów. A procentowo wygląda to tak: 80% ludzi tylko korzysta z produktów, 20% pracuje, a z tego 20% tylko 3% to tzw. liderzy, którzy generują jakieś pieniądze. Czyli wystarczy sobie obliczyć ile ludzi trzeba zapisać aby znaleźć 1 lidera. Wynika z tego jak wiele czasu trzeba poświęcić.

      Skoro mowa o grupie docelowej to właśnie jest ciekawe dla kogo jest gvo?????
      Moim zdaniem tylko dla ludzi, którzy chcą poważnie zajmować się marketingiem internetowym. Zdecydowanie tylko dla nich.
      Druga grupa to firmy, które w swojej działalności korzystają z autorespondera, webinarów. A jakie to są firmy??? Głównie mlmowcy. Liderów mlm bardzo trudno jest zapisać do nowej firmy bo oni wiedzą, że to jest ciężka praca i nie sposób skupiać się na kilku firmach.

      Nie twierdzę, że się znam. Może się mylę i nie mam racji ale

      • ludzie, którzy chcą mieć po prostu bloga nie będą godzinami szukać klientów, nic nie zarobią i zniechęcą się
      • firmy duże czy małe mają swoją działalność i nie wezmą sobie na głowę dodatkowo mlmu

      nie jest to grupa docelowa dla gvo. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ludzie którzy szukają informacji jak zrobić bloga czy stronę dla siebie czy dla firmy, nie są zainteresowani gvo.

      Druga rzecz jest taka, że jeśli nie lubisz jakiejś pracy to zmusisz się do jej wykonywania tylko wtedy gdy stoi nad tobą szef, który ci nakazuje. Jak dla mnie praca marketera internetowego jest nudna, żmudna i nieprzyjemna. Początkowy entuzjazm, wizje pieniędzy roztaczane przez różnych guru, na nic się nie zdały. teTo trzeba lubić. Ja nie polubiłam.

      Technicznie gvo jest ok. Miałam tam 7 blogów i sporo testowych stron na róznym oprogramowaniu i wszystko działało dobrze.

  12. Kasia

    Jeżeli ktoś nie liczy na gwiazdkę z nieba i zdaje sobie sprawę, że aby zarobić trzeba się napracować to odnajdzie się z pewnością zarówno w GVO jak i w każdej innej formie zarabiania przez internet. Nie możemy pozwolić by te „wizje pieniędzy” przysłoniły nam zdrowy rozsądek 🙂 Wchodząc do programu partnerskiego musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nikt za nas pracować nie będzie. Oczywiście prawdą jest, to co napisałaś, praca marketera jest „nudna, żmudna i czasami nieprzyjemna”, ale jeżeli wiesz, że małymi kroczkami idziesz do przodu a w perspektywie masz całkiem przyzwoity zarobek, to pracujesz dalej 🙂 Ja w każdym bądź razie wciąż nie mogę narzekać na współpracę z GVO, zarówno jeżeli chodzi o narzędzia jakie mają w swojej ofercie jak i program partnerski 🙂

  13. Malgorzata

    Ja przez rok nie zarobiłam ani grosza. Uznałam, że nie cierpię takiej pracy, szkoda mi na nią czasu i wolę przeznaczyć swój czas, którego nie mam za wiele, na coś co daje większe szanse a poza tym coś co lubię.

    Nie rozumiem jak to jest. Ja się przekonałam że nie cierpię takiej pracy i musiałam się zmuszać, i – wiadomo, nie pracowałam na poważnie. Ale są ludzie, którzy twierdzą, że uwielbiają i że jest to ich pasja a mimo to tez nie zarabiają. Może się bardziej bawią, niż sensownie pracować?

  14. Zdzisław

    Witam GVO nieraz byłem bombardowany ofertami współpracy. Kilka razy zostałem oszukany przez tzw wielkich guru e-marketingu i teraz zawsze sprawdzam ich wiarygodność. Jak? W bardzo prosty sposób zadaję dużo pytań na temat oferowanego programu, często zapisuję się na oferowane darmowe materiały i sprawdzam czy dotrzymują złożonych obietnic. Ostatnio trafiłem na dwie osoby które zaoferowały mi współpracę w GVO i wiecie co jedna używała do korespondencji komentarzy ze strony lidera a druga oszukała mnie na darmowym kursie i dodatkowo odniosła się arogancko gdy zwróciłem jej uwagę. Tacy są liderzy często zadufani i zapatrzeni w siebie. Wniosek był prosty, że pomocy to ja od nich mieć nie będę. Ja rozumiem, że ich wiedza i czas są cenne, prowadzą różne projekty i mogą nie mieć czasu ale to nie usprawiedliwia ich postępowania. Zarabiają bo mają listy adresowe i wyrobioną markę eksperta, to jest ich tajemnica sukcesu. Inni nie zarabiają bo liczą że ktoś za nich zbuduje im cały biznes. Moja rada gdy lider nie pomaga to lepiej zrezygnować z niego i poszukać kogoś kto będzie miał czas na wytłumaczenie jak osiągnąć sukces i zarabiać w GVO i nie tylko i wskaże jakie błędy zostały popełnione i jak je usunąć.

    1. admin

      Zgadzam się. Ja się właśnie zapisałam do takiej linii gdzie lider nie pomagał i olewał i wbrew obietnicom osoby miały być dopisywane ze struktury ale nie były.
      GVO to są w gruncie rzeczy narzędzia Internetowe, więc jak się zacznie z nich korzystać to potem jest problem. Też były propozycje żeby zmienić lidera i linię bo ktoś inny jest lepszy i pomaga. Ale oznaczało to zrezygnowanie z jednego hostingu i zarejestrowanie drugiego – w moim przypadku przeniesienie 7 blogów.

      Przez ten czas trochę się zorientowała na czym polega praca w ebiznesie i mlm, bo to prawie to samo.
      1. Trzeba mieć dużo kontaktów z ludzmi – fora, skype, facebook i inne.
      2. Dużo i często się kontaktować, rozmawiać i rekomendować produkty.
      Jest to coraz trudniejsze w sieci bo ludzie sie rzucają na te systemu, zapisują się do jednego po drugim. Poznajesz fajną, miłą osobę w sieci. Gadasz sobie i okazuje sie że ta osoba „pracuje”.

      Moim zdaniem ebiznes typu listy mailingowe, kursy, pisanie ebooków, mlmy itp już się skończył. Trzeba robić coś konkretnego, załozyć sklep internetowy albo wymyślić jakiś uslugi świadczone przez Internet, które ludziom mogą się przydać.

  15. Zdzisław

    Witam
    Chyba za szybko się poddałaś.
    Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, że ebiznes typu listy, ebooki, mlm, kursy itp skończył się, nadal jest dużo niszowych produktów. Kończy się tylko czas produktu ogólnego a nadchodzi czas na produkt bardziej ekspercki, bardziej wymagający. Oczywiście kilka czy kilkanaście osób zarobiło na tym duże pieniądze i teraz nie mają pomysłu jak to ciągnąć dalej. Obserwuję kilka takich osób i mogę z przykrością stwierdzić ich strony czy blogi zatrzymały się szukają oni teraz pomysłów i inspiracji na stronach zagranicznych. Nie problemem jest domena, hosting, pomysł, pasja itd problemem jest skierowanie na nasze strony ruchu i rozreklamowanie naszej strony lub bloga. To jest cała trudność tego się nie zbuduje z dnia na dzień chyba że mamy dużo pieniędzy to wtedy możemy sami zrobić lub też zlecić komuś kampanię reklamową. Dla osób które chcą bez pieniędzy zarabiać w internecie jest bardzo ciężko, bo trzeba niestety zainwestować kilkanaście złotych.

  16. Malgorzata

    Żaden z moich blogów czy stron nie zarabia. Mam ich kilkanaście. Przestałam regularnie prowadzić blogi bo znudziła mi się praca sobie a muzom.
    Jestem pewna w 100% że gdybym wydała kasę na pozycjonowanie lub sama zajęła się tym porządnie, to nic nie da.
    Ludzie po prostu nie klikają w żadne linki partnerskie i nic nie kupują.
    Mam dość dużą listę ale zakupy z niej są tak rzadkie że szkoda sobie głowę zawracać.
    Poza tym ludzie się przekonali że nie wystarczy założyć bloga, kupic kursu i ebooka, zeby ich życie sie polepszyło i stali się bogaci. Okres zachłysnięcia się Sekretem i ebiznesem minął bezpowrotnie.

  17. Daniel Kępa

    GVO dziala. Jestem tego najlepszym dowodem. Buduje nowa strukture, gdzie dodaje teraz nowych klientow oraz pokazuje im na ponad 15h szkolen video jak sie promowac i poszerzac swoja strukture oraz jak zaczac zarabiac. To wszystko na moim blogu.

  18. Daniel Kępa

    Ebiznes to nie zadna sciema, to styl zycia 🙂 Sam zarabiam pracujac z GVO. Ucze kursantow jak maja zarabiac i przynosi mi to wielka satysfakcje, jak codziennie dostaje maile, ze kolejni ludzie wierza ze moga zarobic i dolaczaja do mojej struktury. Aktualnie dorzucam mase szkolen jak zaczac zarabiac, ktore sprawdzaja sie i kursanci dziekuja za nie 🙂 A koszt wejscia to tylko 30zl/ miesiecznie 🙂

  19. Ryszard Gajdzik

    Zgadzam się z przedmówcą czyli Danielem.To ni istotne czym się zajmujesz.To Twoje wewnętrzne przekonanie,że to nic nie da buduje twoje jutro.

  20. Zdzislaw

    Tak samo jak kilka osób zachłysnąłem się możliwością zarabiania w mlm, na blogu. Wizja zarobku była silniejsza niż zdrowy rozsądek, niestety zabrakło wytrwałości. Dzisiaj po kilku szkoleniach, część darmowych, część płatnych i rozmowach z liderami, wiem gdzie popełniłem błędy. Słaba promocja, nie budowanie listy adresowej, czytanie opinii negatywnych to były główne grzechy niepowodzeń. Jednak aby odnieść sukces w internecie trzeba mieć trochę wiedzy jak pisać artykuły, pozycjonować strony i budować relację z czytelnikami.

  21. MONA

    Witam.
    Zarejestrowałam się w GVO, ale niestety to nie moja bajka, osoba która mi to polecała obiecywała prosty zarobek, jednak do tego trzeba mieć wiedzę, której ja nie posiadam. Nikt ze znajomych nie chce się w to zaangażować. Mija miesiąc i zastanawiam się czy oni automatycznie pobiorą mi pieniądze z konta na kolejny miesiąc. Jak się z tego wyrejestrować???

    1. Małgorzata

      Oczywiście, że pobiorą.
      Żeby zarabiać w takich systemach nie jest potrzebna wiedza, tylko zaangażowanie.
      Jest to zwykła akwizycja. A co robi akwizytor – chodzi po domach.
      Musisz codziennie kilka godzin dzwonić do ludzi, namawiać znajomych, szukać ludzi przez skype lub facebooka, nawiązywać znajomości, rozmawiać. Warto także spotykać się z ludźmi np. w kawiarni. Trzeba opowiadać o tym wszystkim. Warto też dzwonić do firm. Nauczyć się planu marketingowego, umawiać się telefonicznie na spotkanie, pojechać i opowiadać.
      Kiedyś poznałam panią, która się w ten sposób utrzymuje. Zagadnęła mnie na skype, zaczęłyśmy rozmawiać o tym i owym. Ucieszyłam się ża poznałam miłą osobę. Na drugi dzień pani zaczęła mi opowiadać o planie marketingowym. Powiedziała, że ona ze mną nie rozmawia towarzysko tylko jest to jej praca. Codziennie kilka godzin rozmawia z ludźmi przez skype, gadu gadu, facebook itd. Nie wykazałam zainteresowania jej planem marketingowym i pani stwierdziła, że nie ma czasu ze mną rozmawiać bo ona pracuje i się rozłączyła.
      Tak więc żadna wiedza, tylko poświęcenie kilku godzin czasu i już, jedna osoba na kilkadziesiąt się zgodzi. Żeby taką osobę znaleźć musisz wykonać kilkadziesiąt rozmów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *