Dlaczego odkładamy na później

Znawcy zagadnień dobrej organizacji pracy i życia zalecają aby nic nie odkładać na później. Brian Tracy pisze, że jeśli musimy zjeść żabę to nie należy się jej zbyt długo przyglądać.
Tymczasem każdy ma ten sam problem – odkładamy na później. I dlaczego????

Odkładamy na później to czego nie lubimy, czego się boimy co wywołuje stres.
Odkładamy też rzeczy, które wydają się trudne i kiedy nie wierzymy, że w ogóle nam się uda.

Często stres jest tak silny, że wynajdujemy sobie tematy zastępcze i nawet nielubiane zadania nagle stają się pilne do zrobienia. Kiedy mamy się uczyć do egzaminu to nagle okazuje się, że jest brudno w mieszkaniu i trzeba posprzątać, uprać, odkurzyć. Byle się tylko nie zabrać za naukę.

Inny problem to zaczynanie od najłatwiejszego i od drobnicy.

Zrobię najpierw te drobne rzeczy to potem będę miała wolną głowę żeby zabrać się za te najważniejsze. I nigdy się nie zabieram, ciągle odkładam bo drobnych, prostych rzeczy ciągle przybywa i marnuje się czas na rzeczy nieważne zamiast zająć się ważnymi.

Kolejny problem to ciągłe przygotowania.

Żeby coś zacząć robić to muszę się przygotować, nauczyć, zastanowić. Życie schodzi na wiecznych przygotowaniach, a sukces życiowy i zawodowy przechodzi koło nosa.

Moja koleżanka postanowiła zmienić pracę. Jest niezadowolona bo za mało zarabia, nie podnosi kwalifikacji. Praca stała się już bardziej kulą u nogi, szczególnie że nie ma w firmie możliwości awansu. I zaczęła przygotowania – musi najpierw napisać porządne CV, musi zrobić porządne portfolio, potem jeszcze lepsze portfolio, musi skończyć pare kursów żeby zwiększyć kwalifikacje. Tak jest od lat. Kończy masy kursów i szkoleń, a potem ich nie wykorzystuje i zapomina. Ciągle się tylko przygotowuje.
W końcu zdała sobie sprawę, że po prostu brak jest pewności siebie, boi się zmienić pracę bo skoro nie odnosi sukcesów w obecnej to w nowej może być tak samo albo jeszcze gorzej.

Ja sama omal nie popadłam w depresję. Jeszcze do tego byłam przemęczona. Doszło zmęczenie wiosenne, brak witamin. Stanęłam przed koniecznością wyrażenia swojego niezadowolenia w pracy i zażądania załatwienia tej sprawy. Boję się, że nie tylko nie będę umiała wynegocjować tego czego chcę, ale te osoby przestaną mnie lubić, może atmosfera zrobi się nieprzyjemna.
Ludzie, którzy czają się, nigdy nie wygrywają. Popularne przysłowie „pokorne ciele dwie matki ssie” jest oczywistą nieprawdą. W naturze pokorne ciele zostaje odepchnięte od cyca przez niepokorne rodzeństwo i umiera z niedożywienia.
W momencie gdy w końcu napisała maila w tej sprawie, przestałam się denerwować.

Odkładanie niesie też ze sobą niebezpieczeństwo. Osoba nieasertywna, kiedy długo zwleka i czuje że jej prawa nie są respektowane, w końcu wybucha, kiedy już nie może wytrzymać. Wtedy jej reakcja może być agresywna. Czyli zamiast zachować się asertywnie i wyrazić swoje niezadowolenie, przechodzi z postawy uległej do agresywnej.

Brian Tracy w książce Zjedz tę żabę pisze, że ludzie sukcesu przede wszystkim zajmują się rzeczami ważnymi. Należy zawsze stosować zasadę 20/80. O sukcesie w życiu decyduje 20 procent ważnych rzeczy, a nie 80% tych mniej ważnych.

Przypomina mi się przypowieść, którą kiedyś wyczytałam w sieci:

Nauczyciel na lekcji dał uczniom piasek, drobny żwir i większe kamyki oraz słoje. Następnie kazał im wypełnić tym słoje zaczynając od piasku. Uczniowie wsypali piasek do słoi. Zmieściło się jeszcze trochę żwiru ale na kamyki już nie starczyło miejsca.
Po czym nauczyciel kazał im wszytko wysypać i zacząć od nowa zaczynając od kamyków. Uczniowie wsypali kamyki do słoi. Następnie wrzucili żwir, który powlatywał w szpary pomiędzy kamieniami. Następnie wsypali piasek, który zmieścił się w szparach pomiędzy kamieniami i żwirem.
Jaki z tego morał?

Gdy zajmujemy się w życiu sprawami ważnymi to te mniej ważne się jakoś upcha w międzyczasie. Ale gdy zajmiemy się nieważnymi sprawami to na ważne już nie starczy czasu.

One Comment

  1. krzysiek

    20/80 to zasada pareto i sam nie wiem czy można sobie tak szastać na lewo i prawo korzystając z niego, ale jeśli służy czemuś ważnemu to czemu nie 😉
    Miałem napisać jutro mędrszy komentarz, ale zachęcony wpisem … wyszło jak wyszło. Jaki z tego morał ? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *