Depresja

Paul Hauck w książce Depresja, Dlaczego powstaje i jak ją leczyć podaje 3 głownie przyczyny depresji:

  • Samoobwinianie
  • Litowanie się nad sobą
  • Litowanie się nad innymi


Nie chodzi tu o ciężką depresję, która wymaga leczenia farmakologicznego lecz o długotrwałe stany złego samopoczucia i niezadowolenia z życia. Często trzeba udać się do lekarza i brać zapisane leki, żeby w ogóle mieć energię żeby zacząć sobie pomagać. Niestety depresja jest chorobą nawracającą. Dlatego przede wszystkim należy do niej nie dopuścić.

Potępianie siebie

– jest formą perfekcjonizmu dlatego należy pogodzić się, że jesteśmy ludźmi, niedoskonałymi, zwykłymi ludźmi, którzy błądzą. Gdyby Bóg chciał żeby ludzie byli doskonali to by ich takim stworzył.
Ludzie denerwują się nie samym faktem, że coś się stało, lecz swoimi wyobrażeniami na ten temat.

Przyczyną depresji bywa też obawa przed odtrąceniem. Odtrącenie wydaje się rónoznaczne z negatywna oceną odtrąconej osoby. Osoba ta myśłi, że nie zostałaby odtrącona, gdyby postępowała inaceh. I obwinia się.
Tymczasem człowiek nigdy nie zdoła zadowolić wszystkich.
Należy więc pogodzić się z odtrąceniem i szukać innych ludzi.

Ważne jest też aby znać siłę własnych nawyków. Zmiana ich nie jest łatwa i wymaga długich prób. Dlatego nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, jeśli popełniamy te same błędy. Proces zmian musi być długi i trzeba liczyć się z początkowymi niepowodzeniami.

Litowanie się nad sobą

P.Hauck radzi: bronić swoich praw, nie martwić się ilu ludzi nas kocha, brać życie takim jakie jest, jeśli nie można go zmienić, nie wyolbrzymiać problemów, i nie żywić przekonania, że sprawy muszą się toczyć po naszej myśli.

Krytykowanie i obwinianie siebie nigdy nie prowadzi do dobrych rezultatów.

Pewna moja koleżanka wychowała się w rodzinie, gdzie była bezustannie krytykowana przez swoją matkę. Matka nie potrafiła ją niczego nauczyć, za to była ciągle niezadowolona z osiągnięć córki. Moja koleżanka stała się osobą bierną, która boi się zrobić cokolwiek żeby nie stać się obiektem krytyki. Obawa przed krytyką po prostu obezwładniała ją i utrudniała jej życie. Czyli krytyka ze strony matki wywołała odwrotny skutek od zamierzonego. Matka, rzecz jasna chciała, aby dziecko stało się samodzielne, więcej pomagało w domu. A skutek był wręcz odwrotny.

Krytyka nie motywuje, raczej obezwładnia bo człowiek nabiera przekonania, że co by nie zrobił i tak będzie skrytykowany. Lepiej nic nie robić bo i tak nie osiągnę doskonałości, takiej że wszyscy będą zadowoleni.

Będąc już dorosłą moja koleżanka zdała sobie sprawę, że bezustannie sama siebie obwinia o wszystko. Ciągle toczy wewnętrzny monolog, że niczego nie osiągnęła w życiu, że nie wzbogaciła się itp. Zrozumiała, że robi to po to aby siebie zmotywować. Tak jak matka wymyślając córce od brudasów, skłoni ją aby się nie brudziła, sprzątała swoje zabawki, tak córka, już dorosła, wierzyła, że zmotywuje się do szukania lepszej pracy, gdy będzie sobie wymyślać od nieudaczników. W końcu zdała sobie sprawę, że w jej przypadku krytyka odniosła odwrotny skutek. Więc jeśli chce odnieść w życiu sukces czy choćby być zadowoloną i szczęśliwą nie ma sensu się obwiniać i krytykować.

A propo krytyki, Paul Hauck przypomina, jak ostro byli krytykowani ludzie, jak Chrystus czy Marin Luter King i wielu innych, których uważa się za uosobienia szlachetności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *