Boisz się krytyki?

Każdy się boi. Niestety krytyka zniszczyła talent niejednego artysty. Wiele dzieł nie ujrzało światła dziennego z powodu krytyki. Szczególnie widocznym przykładem był mój były idol Michael Jackson. Jego twórczość w ostatnim 10-leciu jego kariery obracała się głownie wokół jęczenia na prasę brukową i narzekania jaki to jest nieszczęśliwy bo stracił dzieciństwo i chce to nadrobić śpiąc w jednym łóżku z dziećmi, a całemu światu się to nie podoba. Ale to już jest temat na osobne opowiadanie.
Psychologowie tłumaczą, że każdy człowiek jest inny i nie ma cudu, żeby to co robimy podobało się wszystkim. Zawsze znajdzie się ktoś komu się to nie spodoba. Każdy ma własne zdanie. Nie ma ludzi, którzy nie mają własnego zdania. Niektórzy po prostu swojego zdania nie wyrażają.

Niestety chętniej krytykujemy niż chwalimy. Bo tak się jakoś utarło, że uważamy krytykę za wychowawczą. A jak kogoś pochwalimy to mu się na pewno w głowie przewróci i tym samym zepsujemy biedakowi charakter.

Któregoś dnia zaczęłam się zastanawiać dlaczego właściwie krytykuję sama siebie. Dlaczego powtarzam sobie, że jestem beznadziejna, że do niczego nie doszłam itp. Właściwie to kompletnie nie logiczne. Człowiek powinien dbać przede wszystkim o samego siebie, być najlepszym przyjacielem samego siebie.
Przyszło mi wtedy do głowy, że krytykuję sama siebie bo wydaje mi się, że to jest wychowawcze i motywujące.

Krytyka, żeby była konstruktywna i motywująca, powinna być wypowiadana w sposób asertywny. Czyli nie: „ty jestes …, ty nigdy …., ty zawsze …. ” lecz „nie podoba mi się, że postępujesz …. „, „twoje postępowanie jest dla mnie niekorzystne…”, „zastanówmy się co zrobić i zmienić aby nam obojgu żyło się lepiej ….”. Naczelną zasadą asertywnego zachowania jest zaczynanie wypowiedzi od ja. Czyli nie „ty jesteś kompletnym leniuchem i flejtuchem, bo zostawiasz buty w przedpokoju” lecz „przeszkadza mi, że twoje buty tu stoją bo się ciągle o nie potykam”.

Od dziecka jesteśmy krytykowani bo uważa się, że jeśli się komuś powie, że coś źle robi to ten ktoś się poprawi. W rzeczywistości odnosi to wręcz odwrotny skutek. Uświadomiłam sobie, że moja krytyka pod własnym adresem wynikała właśnie z bezsensownej wiary, że w ten sposób się zmotywuję, poprawię itp. Oczywiście nigdy to nie odniosło żadnego pozytywnego rezultatu. Skoro nie jest to skutecznie, nie ma sensu tego robić.

Czy powtarzanie sobie zdań typu: „jestem spóźnialska”, „siedzie po nocy a potem się nie mogę dobudzić rano” i wiele innych odniosło kiedykolwiek jakiś skutek. Nie, nigdy. Dlatego przestańmy siebie krytykować bo to jest po prostu nie skuteczne.

Trudniej jest pozbyć się obawy przed byciem skrytykowanym przez innych. Dale Carnegie w książce Jak przestać się martwić i zacząć żyć pisze, żeby robić swoje i rozłożyć parasol, niech nas opluwają. Im ktoś jest ważniejszy tym bardziej staje sie obiektem krytyki. Nie kopie się zdechłego psa.

Niektórzy tak się boją krytyki, że nie chcą wcale być ważni, wolą siedzieć jak mysz pod miotłą, żeby tylko nikt ich nie skrytykował. Może się okazać, że jest to zupełnie bez sensu.

Łyżka dziegciu może zepsuć beczkę miodu. Ale jest to tylko 1 łyżka. Często wybuchają pyskówki na forach internetowych. Okazuje się, że na kilka tysięcy uczestników forum czepia się tylko 1 osoba. Reszcie nasza wypowiedź może się podobać, ale nic nie piszą bo jak coś jest OK to normalne, nie ma co się zachwycać.

Ostatnio na jednym z kursów internetowych dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy na temat krytyki. Okazuje się, że jeśli ktoś wyda jakiś produkt i sprzedaje go w sieci, i ktoś ten produkt skrytykuje i obsmaruje na jakimś forum, to wbrew pozorom sprzedaż nie spada lecz rośnie. Krytyka może być niemal darmową reklamą, gdyż jednemu się coś nie spodoba, inni z ciekawości będą chcieli zobaczyć co to jest i wielu się właśnie ta rzecz spodoba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *