Rozwiązywanie konfliktów

Rozwiązywanie konfliktów

Opowiem taką historię:

Psiapsiółki Kasia i Marta znały się jeszcze z przedszkola. W szkole obie należały do paczki dziewczynek, które razem bawiły się po lekcjach.

Któregoś dnia Ewa oddała Marcie bluzkę, którą od niej pożyczyła. Bluzka miała sporą widoczną plamę. Impulsywna Marta wrzasnęła na ten widok: “jak ty mogłaś, zniszczyłaś mi bluzkę” i obrażona wybiegła z klasy. Plama zeszła w praniu i o całej sprawie można by było zapomnieć, gdyby nie Kasia. Jeszcze tego samego dnia Kasia zadzwoniła do najlepszej przyjaciółki:

  • Jak mogłaś się tak zachować! Ona nie zrobiła tego specjalnie. Powinnaś ją przeprosić.
  • Jak to przeprosić – oburzyła się Marta – przecież to ona zawiniła. Dlaczego mam ją przepraszać?
  • Ty zachowałaś się jeszcze gorzej. Zrobiłaś okropną scenę. Mogłaś jej powiedzieć, że powinna była oddać ci bluzkę upraną. Teraz, po tej awanturze, którą zrobiłaś, wyszłaś na egoistkę i obrażalską i musisz przeprosić.
  • Na pewno nie przeproszę, wybij to sobie z głowy – powiedziała Marta mocno urażona.

Sprawa rozeszła się po kościach i po paru dniach dziewczynki już nie pamiętały o całym wydarzeniu.

Jakiś czas później miało miejsce inne wydarzenie. Agnieszka powiedziała, że jedzie z mamą do hurtowni, gdzie może wszystkim kupić cukierki i czekoladki za pół ceny. Koleżanki dały jej kartki z listą co ma dla każdej kupić.

Zakupy przyniosła Kasia bo Agnieszka nie mogła przyjść. Tego dnia Marta śpieszyła się do dentysty. Szybko wzięła swoja paczkę, odliczyła pieniądze i chciała je dać Kasi. Kasia nie cierpi matematyki i leczenia w ogóle. Zawsze się martwi, że się pomyli, szczególnie w pieniądzach, dlatego wrzasnęła:

  • Nie dawaj mi teraz. Przez ciebie się pomylę. Jesteś straszną egoistką. Uważasz, że jak ty się spieszysz to klękajcie narody. Wielka mi rzecz, że się spóźnisz na autobus.

W tym momencie wtrąciła się Ewa, najlepsza z matematyki. Szybko policzyła pieniądze, spisała na kartce. Wszystko się zgadzało.

Marta spóźniła się na autobus i na przystanku dogoniła ją Kasia.

  • Jak mogłaś być taką egoistką. Przez ciebie nie wiedziałam kto mi co daje. Nie możesz mnie obarczać swoimi problemem.

Marta poczuła się winna. Dobrze zna przyjaciółkę i wie, że ona nie lubi liczyć.  Faktycznie powinna była poczekać na swoją kolej. Zresztą w tym momencie miała głowę zaprzątniętą czym innym – dlaczego tak dużo zapłaciła za swoje cukierki. Poszło całe kieszonkowe i przez cały miesiąc nie będzie lodów ani kina.

W domu zajrzała na stronę hurtowni i sprawdziła ceny. Okazało się, że zamiast cukierków Michałków, dostała mieszankę Michałki lux za cenę 4-krotnie wyższą. W złości napisała do Agnieszki smsa: “kupiłaś mi wszystko źle, nigdy więcej cię o nic nie poproszę”.  Agnieszka pokazała tego smsa Kasi.

Kasia nie chciała stracić żadnej koleżanki i nie chciała żeby ich paczka się rozpadła. Następnego dnia w rozmowie z Martą, stwierdziła, że sms był okropny, że niepotrzebnie zrobiła taką awanturę o drobiazg. Agnieszka nie zrobiła tego specjalnie. Marta, zamiast okazać wdzięczność za uprzejmość, jeszcze się wykłóca.

  • Zamiast się kłócić, obrażać i mieć pretensje, rozwiąż sprawę kulturalnie. Zadzwoń do Agnieszki i może da się te cukierki zwrócić. Chociaż nie licz na wiele bo po twoim smsie Agnieszka pewnie nie będzie chciala z tobą gadać.

Marta zadzwoniła do Agnieszki ale usłyszała tylko:

  • No przecież napisałaś, że chcesz cukierki Michałki.

Dalsza dyskusja była bezcelowa. Ale Kasia nie popuściła koleżance i zdecydowanie staneła po stronie Agnieszki. Oświadczyła, że to Marta powinna była napisać precyzyjnie co chce, bo nikt się nie domyśli, że chciała zwykłe cukierki a nie super lux wysadzane diamentami za bajońską cene. A już na pewno nie powinna robić afery, obrażać się i kłócić.

Marta postanowiła przeczekać sprawę bo też nie chciała żeby ich paczka się pobrażała i rozpadła. Stało się. Może Agnieszka się spieszyła, może nie pomyślała. Kto wie. Jednak było jej przykro, że najlepsza przyjaciółka nie stanęła po jej stronie, a co gorsza jątrzyła sprawę zamiast ją łagodzić.


 

W tej zmyślonej historii występują 2 Marty: Marta Iksińska i Marta Igrekowska.

Marta Iksińska opowiedziała całe zdarzenie w domu. Tu także wszyscy stanęli po drugiej stronie barykady. Zawsze tak było. Marta nie pamięta, żeby mama kiedykolwiek stanęła po jej stronie. Kiedy pokłóciła się z jakimś dzieckiem na podwórku, mama nazywała ją niegrzeczną awanturnicą. Kiedy dostała w szkole zły stopień, zdaniem Marty niesłusznie, mama nazwała ją nieukiem: “nie uczysz się, to twoja wina”. Marta zawsze zazdrościła koledze z klasy, którego mama często bywała w szkole i wstawiała się za synem. Jej mama nigdy tego nie zrobiła. Gdy Marta pokłóciła się z bratem, mama karała oboje jednakowo, bo przecież nie będzie robić śledztwa kto zawinił. Matka w ogóle uczyła Martę, że musi wszystkim ustępować (pokorne ciele dwie matki ssie, mądry głupiemu ustępuje).

Marta Iksińska nigdy nie nauczyła się rozwiązywać konfliktów między ludźmi. Wyrosła w poczuciu, że przy ludziach jest na straconej pozycji. Jest nie ważna, jej sprawy są nie ważne. Zawsze musi ustępować innym. Nie ma prawa upominać się o swoje czy bronić swoich praw, bo interesy innych ludzi są ważniejsze.

Konflikty, czy zwykła różnica zdań, zdarzają się na codzień. Jednemu podoba się żółty a drugiemu czerwony. Ważne jest aby uznawać własne zdanie i bronić go w razie czego, oczywiście z poszanowaniem zdania innych ludzi.

Marta stoi na przegranej pozycji w kontaktach z ludźmi. Ma głębokie przekonanie, że inni ludzie są ważniejsi, mają większe prawa. Jeśli dojdzie do różnicy zdań ona będzie musiała ustąpić. Inni zawsze wygrywają. Ostrożnie podchodzi do ludzi i unika konfliktów jak tylko się da. Wie, że i tak przegra, więc po co wchodzić w interakcje.  Nie tylko przegra, ale jeszcze stanie pod pręgierzem, bo wszyscy znajomi staną po przeciwnej stronie.  Jeśli tylko coś pójdzie nie tak, ona wyjdzie z tego przegrana i z poczuciem winy.

Trochę inaczej było w domu Marty Igrekowskiej. Mama Marty obiecała, że zadzwoni do Agnieszki i jej mamy.  Mama Agnieszki przeprosiła za całą sprawę, która wniknęła zapewne z pośpiechu. Niestety nie można tego odkręcić. Mama Marty nie wymagała, aby jechać do odległej hurtowni aby zwrócić torebkę cukierków. Wytłumaczyła córce, że takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzać. Zbliżają się imieniny kuzynki. Cukierki lux będą idealnym prezentem. Marta nabrała poczucia, że w życiu różnie się zdarza. Można coś stracić. Nie każdy problem da sie rozwiązać. Nawet jeśli problemu nie da się rozwiązać, to ma prawo wyrazić, że coś jej się nie podoba. Nawet jeśli zrobi coś głupiego, nakrzyczy na koleżankę słusznie czy nie, mama stanie po jej stronie i będzie się starała złagodzić sytuację.

 

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *