Kolekcje i kolekcjonowanie

Kolekcje i kolekcjonowanie

A teraz sprawa przeciwna wobec minimalizmu: kolekcjonowanie i gromadzenie. Od dziecka uwielbiałam kolekcjonować, a raczej zdobywać rzeczy do kolekcji, porządkować moje kolekcji, robić listy, układać. Same rzeczy jako takie już mnie nie bawiły i często nowo zdobyty obiekt do kolekcji lądował w szufladzie, nigdy więcej nie oglądany.

W którymś momencie postanowiłam zerwać z tym nałogiem. Zbieractwo jest też nałogiem (u mnie na szczęście niezbyt wielkim), który może prowadzić do chorobliwego zbierania rzeczy, kupowania i zagracania sobie mieszkania do granic niemożliwości.

Byłam wtedy zwariowaną fanką Michaela Jacksona i nagle zdałam sobie sprawę, że zamiast cieszyć się muzyka albo poznawać ludzi, ja zbieram rzeczy, z których nigdy potem nie korzystam. Będąc na trasie koncertowej robiłam zdjęcia aby zatrzymać moment i mieć go dla siebie. To było tak jakby chcieć schować życie do szuflady zamiast po prostu żyć.

Uświadomienie sobie tego fakty było początkiem zerwania z kolekcjonowaniem. Uprzytomniłam sobie, że posiadam nagrania, których nie oglądam, książki, których nie czytam. Należę do ludzi, którzy na wycieczce nie cieszą się chwilą lecz robią zdjęcia aby zatrzymać ulotne chwile dla siebie. W rezultacie taka osoba traci wszystko, bo nie cieszy się chwilą, a zachomikowanych rzeczy nigdy już nie ogląda bo nie ma czasu.

Świat jest obfity. Szczególnie w dzisiejszych czasach cierpimy na klęskę urodzaju i obfitości. Mamy tyle, że nie jesteśmy w stanie przejeść. Nawet jeśli jesteś w biedzie i nie stać cię na wiele przyjemności, masz tyle możliwości cieszenia się życiem za darmo.

Jeśli ciągle trzymasz się tego co stare, choćby wspaniałe, ubożejesz bo nie korzystasz z tego co życie ci daje. Pracowicie nagrywasz na płytki ulubiony serial, żeby go jeszcze kiedyś obejrzeć. Warto sobie uświadomić, że za chwile będą nowe seriale, jeszcze wspanialsze. Po co trzymać stare nagrania, skoro świat ma dla ciebie coraz to nowe rzeczy i nowe propozycje.

Życie oferuje ciągle coś nowego i warto z tego korzystać, zamiast wspominać to co stare.

Jedyne miejsce gdzie warto zbierać to własna głowa: piękne wspomnienia, spotkania, wiedza, wrażenia, nauka, umiejętności. Warto zbierać rzeczy niematerialne i raczej w głowie niż na dysku komputera.

Niektóre moje kolekcje były całkiem małe i szybko się kończyły. Inne zaś rozrastały się do granic niemożliwości.

Moje kolekcje w porządku chronologicznym:

  1. kolekcja etykiet zapałczanych w latach 60-tych
  2. zbieranie znaczków
  3. zbieranie pocztówek
  4. zasuszone owady – oczywiście nie zabijałam owadów lecz zbierałam zdechłe
  5. scrapbooki ze zdjęciami aktorów i aktorek – to była moja pasja w szkole podstawowej. Wycinałam zdjęcia i wklejałam je do dużych zeszytów. Znałam na pamięć wszystkich aktorów i filmy w których grali. Kiedyś chciałam zabrać swoją kolekcje na wakacje. Mama zgodziła się pod warunkiem, że będę ją sama nosić. Musiałam taścić sama gigantyczną walizę. Na drugi rok kolekcja została w domu.
  6. zielniki z suszonymi kwiatami
  7. kolekcjonowanie szklanek i kufli – chodziło o ładne, ozdobne szkło, np. z grubym dnem. Zbierałam po 1 sztuce. Kilka lat temu oddałam całą kolekcję komuś, kto robi ozdobne świece w szkle.
  8. książki – w czasach studenckich miałam zwyczaj codziennie o 11 obchodzić księgarnie i zdobywać. Większości z tych książek nigdy nie przeczytałam i wylądowały w antykwariacie.
  9. memorabilia dotyczące Elvisa Presleya – były to czasy komuny i moja kolekcja zawierała tylko pare fotosów. Raczej nie zbierałam tzw. memorabiliów, raczej nagrywałam piosenki na magnetofon. Moja kolekcja wylądowała w śmietniku, gdy zepsuł się magnetofon szpulowy i nie było na czym odtworzyć taśm. Zresztą moja fascynacja Elvisem wtedy wygasła.
  10. rośliny doniczkowe – biegałam na każdą wystawę roślin doniczkowych i kupowałam. Czytałam książki na temat pielęgnacji roślin. Miałam w pokoju ok. 50 doniczek z kwiatami. Niestety mieszkanie było bardzo suche i większość tych roslin nie przetrwała. Zupełnie nie trzymały się paprocie i begonie. Za to najdłużej fikusy.
  11. kamienie półszlachetne – oczywiście nić drogiego, po prostu ładne kamyczki. Chodziłam na wystawy minerałów i kupowałam. Potem porozdawałam je znajomym.
  12. kolekcja figurek z laki
  13. kolekcja figurek z Wietnamu
  14. memorabilia Michaela Jacksona – w ciągu 10 lat sprzedałam wszystko na Allegro
  15. nagrania seriali i muzyki na kasetach – teraz nawet nie ma na czym odtworzyć.
  16. kolekcja pluszaków i maskotek – zaczęłam je gromadzić już jako osoba dorosła, gdy moje koty niszczyły wszelkie bibeloty poustawianie na półkach
  17. kolekcja muszli – oddałam ją znajomemu
  18. kolekcja książek, nagrań do nauki języka angielskiego i niemieckiego – porozdawałam
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *