Metoda EFT – co o niej sądzisz?

Z metodą EFT spotkałam się przypadkiem – znalazłam filmiki na Youtubie np. nagrania Roberta Smitha i Brada Yatesa.

EFT generalnie polega na tym, że opukujemy palcami miejsca meridianów:

  1. czubek głowy
  2. obok zewnętrznego kącika oka
  3. pod okiem
  4. pod nosem
  5. na brodzie
  6. między obojczykami
  7. pod pachą

Sesja EFT składa się z 2 etapów:

  1. etap negatywny gdy wypowiadamy nasze problemy – np. nienawidzę siebie
  2. etap pozytywny gdy mówimy o tej sprawie w sposób pozytywny – np. kocham siebie

Oczywiście to jest duże uproszczenie.

Początkowo słuchałam wykładów Roberta Smitha, który tłumaczył na czym polega jego metoda Szybkiego EFT. Robert Smith zajmuje się głównie pomaganiem ludziom zwalczać problem otyłości i radzenia sobie z problemami z przeszłości. Jego zdaniem największy problem polega na nie rozwiązanych wspomnieniach z przeszłości, traumach, które siedzą w nas i przeszkadzają w normalnym życiu. Jego metoda polega na tym, aby wypisać sobie listę swoich przykrych wspomnień, takich gdzie czujesz nieprzyjemny zgrzyt gdy sobie przypomnisz. Każdy ma takie wspomnienia, które bolą. Dlatego spychamy je w czeluście pamięci i staramy się o nich nie myśleć i nie przypominać sobie. Robert Smith radzi aby wyciągnąć je, sprawdzić nasze odczucia związane z tym wspomnieniem. Następnie wykonywać EFT tak długu dopóki dane wspomnienie straci swoje znaczenie. Stanie się tym czym jest czyli tylko wspomnieniem, czymś co już nie istnieje. Przeszłość to jest coś czego fizycznie nie ma, istnieje tylko w naszej głowie i pamięci.

Kolejną osobą, która zajmuje się EFT i ma wiele filmików na Youtube jest Brad Yates. Jego wideo są zbudowane na innej zasadzie. Każde wideo stanowi formułę EFT na określony temat. Czyli można wykonywać formułę EFT słuchając konkretnego wideo i rozwiązywać problem, który mamy.

Jest to o tyle dobre, że nie musisz wymyślać własnych formułek EFT, co nie jest takie łatwe. Wideo trwa ok. 10 minut. Czyli możesz przeznaczyć 10 minut w dowolnym czasie na przerobienie jakiegoś swojego problemu.

W zasadzie formułki EFT powinno się powtarzać. Brad Yates robi przerwy po każdym zdaniu, tak że jest czas na powtórzenie formułki. Zresztą zauważyłam po sobie, że powtarzanie pozwala się skupić.  Wideo jest po angielsku, ale na youtubie można też znaleźć sesje eft po polsku oraz sesja Brada Yatesa z napisami po polsku.

I tu zachodzi pytanie: czy eft w ogóle działa?

Pamiętam jak znany trener rozwoju osobistego Paweł Mróz powiedział, na jednym ze eventów, że EFT jest w stanie pomóc w przypadku stresu pourazowego w ciągu 3 tygodni. Z kolei kilku moich znajomych stwierdziło, że EFT im nie pomaga. Jedna osoba nawet określiła EFT jako głupie uprawianie magii i totalną naiwność.  Głupkowate pukanie palcami ma ci niby pomóc w magiczny sposób.

Kto ma rację? Pomijając fakt, że każda metoda jednej osobie pomoże a drugiej nie, uważam że coś w tym jest. Wykonuję sesje EFT od jesieni zeszłego roku (prawie codziennie przynajmniej 10 minut) i jestem przekonana, że dobrze na mnie działa. Z całą pewnością wzrosło moje poczucie własnej wartości, poprawiły się moje relacje z ludźmi.

Ta sama osoba, która wyśmiała EFT jako głupie uprawianie magii, radzi stosowanie afirmacji (np. według Luizy Hey). Natomiast EFT stanowi właśnie powtarzanie afirmacji. Nawet jeśli samo pukanie to bzdura, to powtarzamy afirmacje zgodnie z nagraniem wideo.

W moim przypadku pisanie afirmacji nie zdało egzaminu – nudne! Kiedyś wypisałam sobie afirmacje, wywiesiłam w widocznym miejscu i odczytywałam raz dziennie (nudne i miałam wrażenie że to odfajkowuje). Kiedyś też nagrałam sobie afirmacje na dyktafon i zamierzałam słuchać ich na komórce np. jadąc autobusem – ale zawsze jakoś zapominałam słuchawek do komórki. Poza tym nie mogłam się skupić i nagranie sobie szło a ja myślałam o czymś innym.

Natomiast EFT wideo na youtubie pozwala skupić się. Każdą metodę trzeba dostosować do siebie, tak żeby nie była nudna i żeby wytworzyć sobie stałą motywację.

Jeśli chodzi o nagrania Brada Yatesa to mają one również dodatkową wartość. Mówi on o różnych problemach które ludzie mają np. zasługuję na lepsze, kochanie siebie, zmartwienia itp. Skąd on bierze tematy do tych sesji. Z obserwacji, z maili które dostaje od ludzi. Czyli wielu ludzi ma taki sam problem. Masz poczucie, że nie jesteś jakimś dziwakiem, który ma problem ze sobą. Patrzysz na innych ludzi i oni wydają się normalni (bo ich problemów nie widać), a tylko ty masz problem ze sobą. Tymczasem okazuje się, że takie problemy jak ty (brak akceptacji siebie, czy zasługuję, zmartwienia, poczucie winy) ma tysiące ludzi na świecie. Twój problem to nie jest dziwactwo czy choroba – to NORMA!. Praktycznie nie ma ludzi, którzy nie mieliby jakichś traum, kompleksów, problemów osobistych. Problemy to norma. Nie ma ludzi całkowicie zdrowych psychicznie, a przynajmniej jest ich bardzo niewielu.

Jak powiedział mnich buddyjski Ajahn Brahm choroba jest normą a nie zdrowie. Zażarował, że idąc do lekarza powinno się mówić: panie doktorze wszystko w prządku jestem chory/a. Bo choroba od czasu do czasu to norma. Nie istnieją ludzie, którzy nie chorują.

Podobnie problemy psychologiczne to norma.

Inna korzyść którą możemy zaczerpnąć z nagrań Brada Yatesa to zmiana sposobu myślenia o róznych sprawach. Wiele razy nie uświadamiamy sobie naszych przekonań. Są one dla nasz tak oszywiste, że o nich nie myślimy i nie uświadamiamy ich sobie. Mało tego takie niekorzystne przekonania ma tak wielu ludzi, że przestajemy się czuć dziwakami wiedząc że inni myslą podobnie.

Przekonania są tak mocno wpojone w dzieciństwie (przez rodzinę, religię), że uważamy je za totalnie oczywistą prawdę. Tymczasem są to tylko przekonania. Pare przykładów:

  1. martwimy się bo wierzymy, że zmartwienie pobudza naszą motywację. Jeśli będziemy się bardziej martwić jakimś problemem to zmusi nasz to to działania. Prawie wszyscy mają takie przekonanie. Tymczasem zmartwienie ogranicza kreatywność i nie pozwala znaleźć rozwiązania problemu i w rzeczywistości nie działa motywacyjnie.
  2. bezwarunkowe szczęście – jak można być szczęśliwym, kiedy wszystko się wali i jest żle. Kiedy jest żle to powinnismy być nieszczęśliwi. Tymaczasem poczucie szczęścia nie jest uwarunkowane, nie zależy od okoliczności zewnętrznych. Można wzbudzić w sobie poczucie szczęścia bez względu na okoliczności. Poczucie szczęścia i lepsze samopoczucie pozwolą na bardziej kreatywne myślenie i znalezienie rozwiązania.

To tylko pare przykładów innego sposobu myślenia, niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni i uważamy za oczywisty.

Bezwarunkowe szczęście to dla mnie rewolucja. To niemal odwrócenie kota ogonem.

Ajahn Brahm (opat klasztoru buddyjsiego w Australii) mówi, że pozytywne myślenie to nie jest skakanie z radości gdy dzieje się coś złego.  Gdy dzieje się coś złego martwisz się. Mówienie sobie wtedy, że jest dobre i cieszę się, że coś się złego stało, jest po prostu głupotą. Negatywne myślenie w takiej sytuacji to marwienie się i narzekanie, że to jest zła karma, że cierpię za grzechy  z poprzedniego wcielenia, dlaczego mnie to spotyka, czym sobie na to zasłużyłam. Jest to myślenie niekonstruktywne, które nie pozwala znaleźć rozwiązania. Natomiast pozytywne myślenie w obliczu czegoś niepomyślnego nie polega na szukaniu pozytywów i głupkowatym cieszeniu się, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, lecz na spokojnym stwierdzeniu faktu i szukaniu rozwiązań i działaniu.

Wracając do EFT warto wypróbować i przekonać się czy jest to metoda dla mnie czy nie.

 

 

9 Comments

  1. Marek

    Bardzo istotne jest nastawienie do metody. Opukiwanie wydaje się tak proste (Prymitywne), że wiele osób nie dowierza tej metodzie. „Puknij się w czoło” – chciałoby się od razu powiedzieć – co innego joga, która wymaga skomplikowanych figur, wysiłku i wielu tygodni ćwiczeń. Tymczasem każda metoda może być skuteczna, nawet tak prosta jak EFT. Mam znajomych, którzy wierzą, że skuteczność idzie w parze z wysiłkiem i stopniem skomplikowania. To taki typ ludzi, którym zawsze bardziej smakuje to co droższe, a nie po prostu smaczniejsze 😉

  2. MindVictory

    Halinko, ja właściwie nie wiem jak EFT określić, to nie jest metoda, to coś znacznie głębszego. Możesz mi uwierzyć albo nie, ale zajmowałam i zajmuje się chyba wszystkim: hipnozą, prawem przyciągania, huną, NLP, metodą Silvy itd. ale jeszcze nic nie dało tak wyraźnych i tak momentalnych efektów jak EFT. Trudno uwierzyć, że zmiana w życiu zachodzi w ciągu kilku minut, godziny? Mnie też było trudno, ale to jest coś niebywałego. Nie znajduje słów, żeby właściwie to określić.

    Pozdrawiam serdecznie,
    MindVictory

    1. gargosia

      Ja widzę efekty ale w przeciągu paru miesięcy. Natomiast nie zauważyłam na sobie żeby EFT działało w ciągu minut. To jest chyba jednak bajka.
      Są ludzie, którzy twierdzą nawet że EFT załatwia nie tylko sprawy psychologiczno-zdrowotne, ale też działa jak sławne prawo przyciągania. W to raczej trudno uwierzyć.
      Może efekt EFT polega na afirmacjach bo jak by nie było powtarza się afirmacje?

      1. anna

        EFT działa w zależności od emocji jaką mamy powiązaną z danym problemem. Jeżeli jakaś sytuacja bardzo emocjonalnie w sensie negatywnym na nas wpływa to widać szybkie rezultaty pracy jeżeli problem tkwi głęboko i nie potrafimy wczuć się w ciało poczuć emocji to praca jest dłuższa.
        Mój przykład: po trzech latach związku dowiedziałam się że mężczyzna mnie oszukiwał, że wcale nie jest w separacji – pomimo osobnego mieszkania z żoną, że z nią jeździ na urlopy itd. Dowiedziałm się bo ona do mnie zadzwoniła – nie umiałam się uporać z tym bo bardzo go kochałam. I to tkwiło kilka lat we mnie, aż poszłam na sesje psychoterapeutyczną gdzie jedną z metod z jaką pracowała Pani psycholog był EFT – po jednej sesji – 1 godzina – gdzie płakałam cały czas – wszystkie emocje związane z krzywdami jaki mi zostały wyrządzone zniknęły – minęło 3-4 lata od sesji i na wspomnienie o przeszłych zdarzeniach nie pojawiają się emocje – negatywne. W przypadku mniejszych problemów pracowałam dłużej bo i nie czułam tego. Teraz znowu powróciłam do EFT aby inne blokady usunąć z mego pola energetycznego z mojego umysłu. I głęboko wierzę że to działa

  3. Hans

    Nigdy się z czymś takim nie spotkałem, ale przypomina to zwykłą wiarę w swoje możliwości. Czy potrzebujemy do tego EFT, czy nie wystarczą nam własne doświadczenia by uwierzyć w siebie? Pewnie wszystko zależy od danego przypadku.

    1. gargosia

      Niestety nie wystarczą własne doświadczenia. Gdyby tak było wszyscy byliby szczęśliwi, a na świecie nie byłoby psychologów. Ilu ludzi, którzy nie wierzą w siebie, może po prostu powiedzieć: „no tak, w sumie moje doświadczenia życiowe są OK, to od dziś wierzę w siebie”. Gdybyż to było takie proste. Niestety ta metoda nie jest skuteczna.
      Z problemem niewiary w siebie i swoje możliwości zmaga się minimum 50% ludzi. Problem ten mają szczególnie ludzie, po których tego w ogóle nie widać. Stąd jest tyle agresji bo brak wiary w siebie ukrywa się pod płaszczykiem agresji.
      Afirmacje, medytacje, szkolenia, sesje psychologiczne trzeba wykonywać latami. Jest to tak wielki problem.
      EFT to forma afirmacji.

  4. Hans

    „Problem ten mają szczególnie ludzie, po których tego w ogóle nie widać” – rozumiem, że nawet Ci szczęśliwi, wyglądają tylko na szczęśliwych, a wg Pani statystyk, teorii tak naprawdę potrzebują pomocy bo coś z nimi nie tak.

    Nieźle. Podsumuję to słowami „jak żyć Panie Premierze, jak żyć”.

    1. gargosia

      Czyli według pana teorii jeśli ktoś ma problem z pewnością siebie to widać to na pierwszy rzut oka. Nie zawsze to widać.
      Trzeba kogoś dobrze znać żeby to zobaczyć.
      Brak pewności siebie objawia się nieśmiałością, tak że ktoś się nie odzywa w towarzystwie. Coś takiego widać rzeczywiście.
      Ale brak pewności siebie objawia się także jako agresja, arogancja, gadatliwość itp. Dusza towarzystwa i lew salonowy to najczęściej osoba mocno zakompleksiona. Nie jestem psychologiem ale znam to z obserwacji.
      Osoba śmiala, otwarta, zero problemow z wypowiadaniem własnego zdania. I ta sama osoba bierze wszystko do siebie i godzinami się wykłóca o każdą wypowiedź, nawet taką która jej pozornie nie dotyczy.
      Zresztą szczęście i pewność siebie to 2 zupełnie różne zagadnienia. Można być pewnym siebie i nieszczęśliwym i nie pewnym i szczęśliwym.

      1. Sylwia

        W punkt! Cala ja! Zakompleksiona, a bryluje w towarzystwie. Niesmiala, a wypowiadam sie jako jedna z pierwszych i nierzadko kloce sie zawziecie! Niby spokojna, a jednak agresywna. Niestety to cala prawda o pewnosci siebie.
        Dopiero zaczynam moja przygode z ETF. Mam nadzieje, ze dokads dotre. Niestety trafilam takze na negtywne opinie. Moze nie jest to metoda dla wszystkich.
        Jednak nie moze byc az tak zla skoro popieraja ja propagatorzy Totalnej Biologii 🙂

        Pozdrawiam cieplo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *